wtorek, 18 maja 2010

Woda dotarła…

… do mojego miejsca pracy. Jeszcze nie wdarła się do środka ale brakuje jej zaledwie metra. W związku z powyższym jestem w domu (sprzęt wyniesiony na piętro, prądu od dawna nie ma). Do Gliwic jadę kwadrans, przez Gliwice przedzieram się 45 minut. Nie wiadomo jak będzie jutro bo opady nie ustają. Czekamy na sms-y dyżurujących w budynku.

Żałuję, że posadziłam leśne rośliny – mogłam ryż.

Anais skończona od niedzieli. Nie chcę wystawiać jej fotki na manekinie bo traci na niej urok. Nie znalazłam do tej pory bluzki, która by do niej pasowała. Fasony królujące w sieciówkach tego sezonu doprowadzają mnie do rozpaczy – jakieś wory ogumowane na dole, żadnej podkreślonej talii, jakieś bawełniane tuniki z przejrzystej bawełny, która rozleci się od pierwszego mocniejszego dmuchnięcia, kosztujące ponad 70 złotych. Oblatałam całe centrum handlowe i nic nie znalazłam.

Rozpaczam nad włóczkami od tygodnia, kolejny raz robię mocne postanowienie zamówienia włóczek na kolejne modele Kim. Guzik z tego wychodzi bo na pastele ciężko mi się przestawić. Zaczęłam dłubać fuksjowego Blossom, ale tak naprawdę widzę go w fiolecie. Już miałam szalony pomysł udziergania go ze śliwkowego Australa ale co będzie jeśli nadejdą UPAŁY? (buhahaha).

Nadal nie mam pomysłu ani na kolor ani na włóczkę na Lucy. Co do Arielle – miotam się podobnie, chociaż kusi mnie Sirdar Luxury Soft Cotton. Znalazłam sklepy, gdzie kosztuje 2,5 funta (mniej więcej) a ma 200 metrów w motku. Rozważam kolor Cream, Calico lub Raspberry (dokładnie w tej kolejności).

W trakcie tych rozterek przybyła włóczka z Fyberstpates. Odkryłam ten sklep niedawno – ceny wydały mi się wyjątkowo przystępne. Zamówiłam mieszankę merino i akrylu w kolorze jasnego mchu:

Faerylacebrightmossygreen

1200 metrów w motku – zamierzam (po raz kolejny) wydłubać z niego Featherweight cardigan. Kolor dokładnie taki jak na zdjęciu. Czeka mnie mozolne (ale i rozkoszne) przewijanie na motek :) Jak się sprawia w dzierganiu i noszeniu – doniosę później :)

Przesyłka szła około 2 tygodni. Myślę, że skuszę się jeszcze na jakąś mieszankę jedwabiu, może coś z kaszmirem. Ten ich kaszmir chyba trochę gorszego rodzaju (po cenie wnoszę) – jakiś mongolski, ale chętnie zapoznam się i z takim :)

Na koniec jeszcze moje odkrycie Ameryki – rzadko mam ostatnio okazję szperać po blogach ale kilka razy mi się zdarzyło i co zauważam – coraz więcej “zachodnich” włóczek w naszych łapkach, coraz więcej Knit Picksów i Addików, coraz więcej ciekawych informacji o nowych motkach. Cieszy mnie to ogromnie, bo chociaż nasze kieszenie nie do końca przystosowane są to zamorskich cen to jednak odchodzę powoli od częstszego nabywania akryli do kupowania co prawda rzadziej, ale czegoś lepszego gatunkowo. A skoro wydaję więcej, chcę zakupu dokonać rozważniej, wywiedzieć się zawczasu i na Ravelry i na znajomych blogach. Dziękuję Ci Magii66 za podesłane ostatnio próbki fantastycznych włóczek z wyższej półki. Dziękuję Edi za propozycję (nie mogę znaleźć Twojego maila). Dziewczyny – mam u Was dług wdzięczności:)

15 komentarzy:

antosia pisze...

Piękną włóczkę wyszperałaś - kolor super. Ja mam ostatnio niewypały kolorystyczne.
Pozdrawiam i życzę suchej pogody:))

Kath pisze...

Antosiu, na pewno nie jest tak źle? Rozjazdy kolorów między monitorem a rzeczywistością czy coś innego? Mnie się ostatnio żaden kolor dostępnych włóczek nie odpowiada. Zazdroszczę Effci, ta to zawsze wybierze coś soczystego.

magii66 pisze...

Wielka woda bardzo mnie martwi. Zwłaszcza, że nie mamy zednego wpływu na żywioł. Widzę, że ostatnio zawładneły Tobą zielenie. Każdy kolor piękny:)

CU@5 pisze...

To prawda z włóczkami, coraz więcej tych zagranicznych jest w naszym zasięgu, to ogromnie mnie cieszy! Nic nie daje takiej przyjemności jak praca z piękna wełną. Lubię czytać o Twoich wrażeniach związanych z poszukiwaniem odpowiednich motków. Pozdrawiam!

makajka pisze...

Tak to prawda z tą wyższością gatunkowej wełny. Dotyk i jakość dzianiny wynagradzają poniesione straty w kieszeni.
Kasiu - poradź mi proszę . Zakupiłam u Laury motek merino, tej, którą wystawia. Zakupiłam wzór na Abrazo, tyle, że miodowo =/ beżowy(caki). Pytam Cię, czy mogę abrazo wykonać na 4 - wystarczy mi te 800 ileś metrów?
Pozdrawiam Cię i oby nie zalało Twojego ogrodu.

antosia pisze...

Ja Abrazo zrobiłam z jednego motka Sportvivo z Interfoxu druty 3,5 mmm To jest nie więcej niż 600 m ( a myślę że mniej). Sportvivo sprawdziła mi się w szalu prostokątnym (wzór Jared' a z Brooklyn Tweed), ale tutaj to nie bardzo. Zwijka na końcu, myślę że będę musiała obrobić szydełkiem. Ząbki też nie chcą się wyciągnąć jak należy. Tak to jest jak się nie chce poczekać na wełnę 100%.

makajka pisze...

Dziękuję Antosiu - będę próbować.

Kath pisze...

Makajko - Spokojnie wystarczy - moja włóczka miałam coś 600 metrów z hakiem a na oko wydaje mi się że prawie pół motka zostało

Zulka pisze...

Ja też jestem za lepszymi jakościowo włóczkami. Nie opłaca się kupować bylejakich, bo potem właśnie bylejakie jest dzierganie. Przepiękna ta zielona wełna. Życzę, aby woda poszła sobie precz.

makajka pisze...

Dziękuję. Próby w toku. Cały czas myślę o tej okropnej wodzie. Moi przyjaciele w Krakowie obłożyli dom workami z piaskiem. Czekają. U nas zaledwie raz w nocy popadała. A tam tyle nieszczęścia. Trzymaj się Kasiu. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Bardzo Cie pozdrawiam.

makajka pisze...

http://home.cogeco.ca/~aadwent/knitart/gallery.html
Tak Ci wrzucam, bo mnie powaliły prace ręczne te pani.

Hannah pisze...

Ja tez jestem fanka Fyberspates. Relacja jakosci do ceny super. Bardzo lubie ten mongolski kaszmir - delikatny i przytulny, choc ciezko sie dzierga czyms co jest niewiele grubsze od nitki do szycia. Bogiem a prawda nie mialam mozliwosci porownania z innymi kaszmirami :)

Jeni z Fyberspates zaimponowala mi sposobem w jaki traktuje reklamacje. Solidna firma.

Dajda pisze...

Mam nadzieję, że woda już trochę opadła. U nas na szczęście sucho, ale sąsiadom zbiera się woda w piwnicy.

Kath pisze...

Aaa - DAjda - wszyscy sąsiedzi mają wodę w piwnicy - my tylko dosuszamy ścianę bo mam odpływ rynny strzelił

Kath pisze...

Aaa - DAjda - wszyscy sąsiedzi mają wodę w piwnicy - my tylko dosuszamy ścianę bo mam odpływ rynny strzelił