Najbliższy wpis może nieco odsunąć się w czasie. Zainaugurowaliśmy wczoraj sezon malarski (to znaczy Marcin napoczął sufity w pierwszym pomieszczeniu). Tajfun ma w planach objąć prawie cały dom, w związku z czym raczej nie będę miała siły na większe drutowanie wieczorami. Zaraz biorę się za pierwsze ściany (póki Pszczoła śpi).
Dodatkowo muszę zwolnić z dzierganiem bo strajkuje mi lewe przedramię. Może nie całe, tylko fragment za nadgarstkiem, ale złośliwie okazuje się, że właśnie tę lewą rękę nadwyrężam przy drutowaniu bardziej. Bo ból odczuwam od pół roku ale dopiero po ostatnich maratonach z Harmony dał mi się mocniej we znaki. W każdym razie mam stosować maść, zwolnić z robótkowaniem, a jak nie pomoże będziemy prześwietlać.
W Joyu pozostało mi podjechanie z prawym przodem od pachy do końca, zszycie całości i wykończenie dekoltu. Co później – nie wiem. Albo zamówię w końcu włóczkę na Rose, albo wezmę się za leżakującą Sheherazade. Albo zmienię zdanie i zrobię coś jeszcze innego ;)
Książki o szyciu, które kupiłam to Modne i proste szycie, oraz Szycie krok po kroku. Obie spełniły moje oczekiwania. Żadna z nich samodzielnie by tego nie zrobiła. Pierwsza wyjaśnia mi całą terminologię, podstawy a prócz tego właściwie dotyczy szycia wyłącznie ubrań (czego nie planuję w najbliższym czasie), druga zaś jest bardzo łopatologiczna, zdjęciowa i zawiera przepisy na te wszystkie najprostsze rzeczy które chcę uszyć w pierwszej kolejności – na przykład pokrowce na krzesła. Nawet do takich projektów muszę mieć wszystko łopatologicznie napisane – tak czuję się bezpieczniej :)
Dodatkowo trafiłam na fajnego bloga min o szyciu, którego podczytuję sobie od wczoraj i z którego na pewno zaczerpnę pomysł uszycia filcowych fasolek dla Pszczoły. Spodobał mi się też pomysł zdobienia na poduszkach. A kiedyś, kiedy będę już bardzo doświadczoną… szwaczką?? Wtedy uszyję sobie coś takiego ;)
Drugi zestaw tuszy został rozwinięty z folijki i przetestowany na dwóch nowych stempelkach :
Wiem już na pewno, że stempelki wciągną mnie na dłużej. To jest jak nałóg – wieczny głód świeżych gumek ;)
Update: Jak się robi takie supełki jak na poduszkach ładnie na zdjęciach pokazano tutaj – nawet ja rozumiem!











