piątek, 27 marca 2009

Tym razem uprzedzam

Najbliższy wpis może nieco odsunąć się w czasie. Zainaugurowaliśmy wczoraj sezon malarski (to znaczy Marcin napoczął sufity w pierwszym pomieszczeniu). Tajfun ma w planach objąć prawie cały dom, w związku z czym raczej nie będę miała siły na większe drutowanie wieczorami. Zaraz biorę się za pierwsze ściany (póki Pszczoła śpi).

Dodatkowo muszę zwolnić z dzierganiem bo strajkuje mi lewe przedramię. Może nie całe, tylko fragment za nadgarstkiem, ale złośliwie okazuje się, że właśnie tę lewą rękę nadwyrężam przy drutowaniu bardziej. Bo ból odczuwam od pół roku ale dopiero po ostatnich maratonach z Harmony dał mi się mocniej we znaki. W każdym razie mam stosować maść, zwolnić z robótkowaniem, a jak nie pomoże będziemy prześwietlać.

W Joyu pozostało mi podjechanie z prawym przodem od pachy do końca, zszycie całości i wykończenie dekoltu. Co później – nie wiem. Albo zamówię w końcu włóczkę na Rose, albo wezmę się za leżakującą Sheherazade. Albo zmienię zdanie i zrobię coś jeszcze innego ;)

Książki o szyciu, które kupiłam to Modne i proste szycie, oraz Szycie krok po kroku. Obie spełniły moje oczekiwania. Żadna z nich samodzielnie by tego nie zrobiła. Pierwsza wyjaśnia mi całą terminologię, podstawy a prócz tego właściwie dotyczy szycia wyłącznie ubrań (czego nie planuję w najbliższym czasie), druga zaś jest bardzo łopatologiczna, zdjęciowa i zawiera przepisy na te wszystkie najprostsze rzeczy które chcę uszyć w pierwszej kolejności – na przykład pokrowce na krzesła. Nawet do takich projektów muszę mieć wszystko łopatologicznie napisane – tak czuję się bezpieczniej :)

Dodatkowo trafiłam na fajnego bloga min o szyciu, którego podczytuję sobie od wczoraj i z którego na pewno zaczerpnę pomysł uszycia filcowych fasolek dla Pszczoły. Spodobał mi się też pomysł zdobienia na poduszkach. A kiedyś, kiedy będę już bardzo doświadczoną… szwaczką?? Wtedy uszyję sobie coś takiego ;)

colorwheel-774761

Drugi zestaw tuszy został rozwinięty z folijki i przetestowany na dwóch nowych stempelkach :

P1250631P1250627

Wiem już na pewno, że stempelki wciągną mnie na dłużej. To jest jak nałóg – wieczny głód świeżych gumek ;)

Update: Jak się robi takie supełki jak na poduszkach ładnie na zdjęciach pokazano tutaj – nawet ja rozumiem!

10 komentarzy:

Laura pisze...

O,czyżby i Tobie dzierganie nie "na rękę" ?
Od decyzji do działania to widzę u Was droga króciutka :). Cos sobie podstempluj na ścianach ładnego.Z tą ozdobną poduszką przesadziłaś. Jak sie robi takie cóś? Bo urody przecudnej :)

myszoptica77 pisze...

biedna łapka Kasi, biedna...
pomaluje troszkę to odpocznie:))))))

tak zachęcająco opisywałaś całą akcję sprzątania, że chociaż się opierałam jak mogłam, wzięłam się i ja za wiosenne porządki - nawet umyłam bramę od garażu na dobry początek:)

szycie kusi również i mnie, zwłaszcza patchwork ale "wewnętrzny imperator" mówi, że to może nie być takie łatwe jak się wydaje na pierwszy rzut oka. ale mam nadzieję któregoś dnia zwalczyć dziada.
w teorii to nawet względnie obcykana jestem, ale jak przychodzi co do czego to nawet zakład u firanki na fantazyjny kształt:)tzn fale Dunaju.

super stempelki -naprawdę jestem w dalszym ciągu pod wrażeniem przeogromniastym -
co ty bierzesz kobieto:))), że taką energię masz? ja też chcę tego trochę!!

Anonimowy pisze...

Dzięki za pomysł na zdobienie poduszek :) Prosty, a jaki efektowny.
Tylko czy moje psisko nie zechce tego poodgryzać? ;) On nie lubi nierówności;)
Jeśli chodzi o patchwork, to chciałabym mieć taką precyzję, żeby mi środek wyszedł tak, jak na załączonym obrazku.
Mój Małż decyzję o malowaniu podejmuje jakieś 3 miesiące. Jestem pełna podziwu.
jo_an44

Kath pisze...

Lauro - bo ja myślę o zamiarze krótko ale cholernie intensywnie ;) Linka do supełkowego przewodnika zamieściłam na końcu wpisu.
Myszoptico - bo Kasia maluje prawą ręką a boli lewa:) W związku z bramą garażową wielkie brawa! Umnie garaz to kolejna stajnia augiasza, też się za nią wezmę! Paczwork to dla mnie najbardziej masakryczna rzecz z tych szyciowych. Ale to pewnie dlatego, że się nie znam tak myślę ;) Na pewnosą jeszcze gorsze :) Nie wiem skąd ta aenergia, przychodzi, robi zamet a później odchodzi a ja zostaję z rozgrzebanym domem ;)
Jo_an44 - może ja po prostu w stanie "inspirowania" męża jestem jak ten przysłowiowy wrzód ... ? Nie no tym razem poszło zaskakująco - westchnęłam sobie parę razy w eter, że bardzo bym pragnęła i w końcu Marcin odwestchnął, że widzi że mi to nie przejdzie. Musiałam na jego słaby dzień trafić;)

Kocurek pisze...

No te lewe rączki to chyba wszystkie mamy jakies ...ja już chyba rok się męczę..ale spoko , przechodzi i jest dobrze.
Energii to masz tyle , że nie jedną byś obdzieliła.
Hm..takie uszyte własnoręcznie cuda cieszą , chociaż ja ostatnio maszynę tylko do przeróbek i niezbędności wykorzystuję...ale mam w planach jakąś letnią sukieneczkę , tylko za materiałem trzeba trochę polatać.
Stempelki wychodzą Ci coraz śliczniejsze i jakie cudne kolorki .
Zarażasz i inspirujesz...
Mam tylko nadzieję ,że na długo nie znikniesz.
Pozdrówka

Brahdelt pisze...

Ojej, jaki ładny patchwork... To jest coś, co mi się bardzo podoba, ale kompletnie nie mam do tego cierpliwości. Ucz się patchworków, to będę je u Ciebie zamawiać! ^^
Ja też usiadłam do maszyny i oprócz ciuszków dla lalki pokażę wkrótce coś większego. ^^
Brawo za malowanie!!! Od razu człowiekowi się lepiej na duszy robi, jak sobie odświeży ściany. *^v^*

fanaberiapraga pisze...

Hmmm...jakoś nie wierzę,że malowanie Ci nie zaszkodzi...ale i też wiem, że mówienie byś odpuściła też nie pomoże :-)
Będę wysyłała Ci fluidy wsparcia :-)
Stempelki cudne. Bez wątpienia masz do tego dryg, a widziąc jak się do tego zabierasz zakładam,że będzie to miłość na dłużej. I dobrze!
Uściski.

Janola pisze...

Zaglądam, nie odzywam się, ale podziwiam Twoje wyczyny drutowe.
Właściwie, to chciałam Ci podrzucic informację o nadgarstkach http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/2,51174,,,,37393555,P_MEDIMEDIA_CHOROBY.html
oczywiście może to byc zwykłe zmęczenie materiału i trzeba się pooszczędzac ;-)
Pozdrawiam

Janola pisze...

źle wkleiłam link, albo jest za długi - wpisz - zapalenie pochewek ścięgien

Kath pisze...

Janolu - Dziękuję za linka, przeczytałam dokładnie i nie pasuje mi tutaj ani obrzęk ani zaczerwienienie. Lekarka wspominała coś o tym, że to może być jakiś stan zapalny, mówiła cośo zmianach reumatycznych. Nie pasuje tylko to że mi przy skręcie ręki (akurat przy prawych oczkach) chrupie w tym miejscu. Na razie smaruję i wątpię, żeby mi po kilku dniach przeszło. Musiałabym chyba sobie deszczułkę dobandażować do ręki, żeby nią nie ruszać ;)
Kocurku - energia to dopiero mnie dopadła teraz, jak odmalowaliśmy jadalnię, ale się nakręciłam :) Mogłabym jeszcze coś zrobić - pewnie jak siądę to opadnie mnie zmęczenie ;)
Fanaberio, Kocurku - bardzo Wam dziękuję za motywujące pochwały. To, co bym chciała zrobić wymaga jeszcze przestudiowania kilku stron z teorią i treningu. Można tyle pięknych motywów wydłubać w tej gumie.
Brahdelt - oj nie wiem czy się doczekasz aż będę coś takiego umiała ;)W szyciu przeraża mnie to, że trzeba być duzo dokładniejszym niż w dzianinie. W każdym razie ja sobie zawsze mówię - oczko w te oczko we wte- naciagnie się w jedną albo w drugą i wyjdzie jak trzeba. W szyciu to jednak trzeba być dokładnym (a ja raptus jestem).