sobota, 5 czerwca 2010

Ten, z którego nazwą mam problem

Nigdy nie pamiętam, jak się go wymawiało, jeszcze gorzej z napisaniem nazwy ;) Od dawna jest na etapie bardzo zaawansowanym. Od tygodnia brakuje mu zaledwie połowy rękawa i nie daję rady go skończyć. Czas zarówno w pracy jak i poza nią intensywny. W domu woła ogródek i porządki (wiosna przyszła – zaraz idę robić porządek we włóczkach). Człowiek nie wie czy sprzątać dom czy kosić trawę.

W pracy roboty po łokcie i zero oddechu. Zarówno Marcin jak i ja oddajemy systemy Klientowi, mamy roboty po łokcie. Nawet w długi weekend po położeniu Majki spać, siadamy do spraw służbowych i siedzimy nad nimi co najmniej do północy. Mieliśmy mieć teraz tydzień wolnego a z trudem wyżebraliśmy dwa dni (ja nie mam zasięgu ale Marcin pewnie będzie wisieć na telefonie).

Właściwie nawet mnie to nie dobija, jestem w ciągu (wyczytałam, że to określa się mianem “Flow”?). Tyle że rozedrgana, rozdarta między tym wszystkim co muszę, chciałabym zrobić niczym książkowa sosna.

Dość wynurzeń, teraz fotki:

P1300571-1

P1300570-1

Głucha na ostrzeżenia tych, którzy trąbili o tym jak się plisa zwija, robiłam jak w oryginale. Plisa zwija się, jak obiecano. Nie spięta właściwie roluje się cała. Albo spruję i zrobię ściągaczem (tego akurat mi się nie chce), albo będę nosić spiętą, jak na zdjęciu bo mam obsesję na punkcie podkreślania talii (pewnie stąd ciągle wychodzi mi rozmiar 34 ;))

Robię z włóczki kupionej na Fyberspates (Update: link jest do innego koloru –ja kupiłam kolor jasny mech, którego w tej chwili nie ma) – motek miał 1200 metrów nitki i wcale nie maleje. Starczy pewnie jeszcze na jeden sweterek albo ze dwa szale :) Włóczka miękka, cieńsza niż Zephyr Jaggerspun, milutka na ciele. Kolor bardzo mi się podoba. Zdecydowanie będę nosić (buhahaha).

Wczoraj przyszła paczuszka z moimi ostatnimi nabytkami. Zakupiłam na allegro od sprzedawcy odziezowaszafa bawełenki po 5 złotych za motek (no nie mogłam się powstrzymać):

P1300574

P1300576

Obie to 100% bawełna. Z zapachu sądząc  z jakichś zapasów długo leżących w sklepach albo ciucholandowych. Nowa, w stanie idealnym. Będę miała tego sprzedawcę na oku :)

Pierwszej (kolor to podobno spokojny fiołek ale ja w  nim widzę tylko szarość) mam 8 motków, Zapewne pójdzie na Arielle. Pewnie zostanie, ale grubość jest idealna więc chyba się nie powstrzymam.

Z drugiej  (kolor mniej intensywny, niż na fotkach) chciałam jakieś kuse wdzianko zrobić. Takie do narzucenia na top na ramiączkach, do pracy. Może takie (fotka Theyarnyiad):

2562721294_6f3e5a0e01

Jedyne co mi w tym sweterku przeszkadza to brak dekoltu w szpic (wyczytałam gdzieś, że w serek bardziej do mnie pasuje i utkwiło mi to w głowie).

Update: za to ten (Oriel Lace Cardigan) sweterek ma dekolt w serek i też jest sympatyczny:

4308586285_1ed98b4588

Tyle na dziś. Towarzystwo wyruszyło na zakupy, mam w planie przetrzebienie szuflad włóczkowych i wywleczenie z nich wszystkiego, czego nie ruszyłam od dawna a chomikuję nie wiadomo po co. Obfocę i wystawię niedługo – może ktoś będzie tego potrzebował bardziej ode mnie?

W kolejnym poście napomknę o zakupach włóczkowych, które popełniłam dzisiaj >:)

Do przeczytania!

9 komentarzy:

yarnFerret pisze...

;_; zauroczyłam się tym sweterkiem
kocham taką młoda zieleń~~

chyba sobie wpiszę ten sweterek do kolejki...

Aneta pisze...

piękny kolorek :)

Brahdelt pisze...

Cudny kolor ta zieleń na Featherweight, ale rzeczywiście wygląda na zawijającego się, może zrób tę plisę na sporo większych drutach, żeby rozluźnić dzianinę?
Obydwa zakupione kolory bardzo apetyczne, spokojny fiołek nazwałabym jasnym gołębim błękitem (ostatnio wybierałam klientce materiał na sukienkę dla lalki i operowałam takimi określeniami przy kilku odcieniach niebieskiego *^v^*). Oriel przyjemny dla oka i chyba się go robi od góry, bez zszywania. ~^^~

Zulka pisze...

Nawet z tymi rulonikami sweterek wygląda sympatycznie. Mam nadzieję, że skończony, będzie należał do kategorii noszonych. Gratuluję udanych zakupów włóczkowych.

Dajda pisze...

Ja moim anglistycznym okiem widzę tu same gładkie spółgłoski i nie wiem, skąd problem z wymawianiem. ;]

Zielona bawełenka śliczna. Plisą bym się nie przejmowała i nosiła sweterek spięty - ten kolor też mi się podoba.

tkaitka pisze...

Sweterek wygląda ślicznie! Gdybyś jednak miała go nie nosić z powodu tego zwijania to rozważ dwie możliwości: - ostatnie 4 rzędy zrób ściągaczem, - obwiedź rzędem oczek ścisłych i rzędem oczek rakowych (szydełkiem).Śliczności masz na swoim blogu! Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Czy w dalszym ciągu masz ochotę na drugi motek zielonej włóczki Merino Silk? Chętnie dołączyłabym swoje zamówienie. Pozdrawiam cieplutko i słonecznie (wreszcie) Magda.

Anonimowy pisze...

A może chcesz się pozbyć połowy Tourmalina????? Chętnie odkupię. Magda

Rene pisze...

Ostatnio robiłam gładką plisę i świetenie się zblokowała. To tak, żeby zniechęcić Cię do prucia.

Z innej beczki. Znasz sklep Home&you. Nie wiem czy to jeszcze aktualne, ale są tam interesujące Cię kolorki, wazony, świeczki...:)

Trochę linków:

http://www.home-you.com/?go=cat&rname=salon&gid=5

http://www.home-you.com/?go=cat&rname=salon&gid=2

http://www.home-you.com/?go=cat&rname=os&gid=30