Rzeczywiście udało mi się skończyć Scheherazade. Projekt ciągnący się chyba najdłużej, głównie z powodu długiego leżakowania. No i problem – nie umiem go dobrze obfocić:( Tańczę i tańczę z aparatem a szal nie wygląda jak trzeba. Póki co trzeba zadowolić się tym co jest. Planowałam sesję w weekend, ale zapowiadają deszcz a my zabieramy się za malowanie dużego pokoju (masakra). Zdjęcia na ludziu zatem będą, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości. Tymczasem proszę:
Niestety nie widać nawet połowy efektu, ale odsyłam do fotek na Flicku lub Ravelry (przede wszystkim fotek Jagienki) – na nich widać całą urodę szala, której mnie się nie udało uchwycić.
Bo szal jest piękny. Lekki, miękki, delikatny – otula jak pajęczynka. Nie wierzyłam, że wełnę można nosić latem – tę zdecydowanie można. Mięciutka i niesamowicie przyjemna w dotyku. Kiedy go dzisiaj zblokowałam i przymierzyłam – od razu pomyslałam o Herbatce – to szal stworzony dla niej, szalenie orientalny :) Bardzo fajnie wygląda lekko nasuniety na głowę i omotany wokół szyi.
Sam szal nie jest trudny a raczej żmudny w wykonaniu (wzór można zakupić tutaj). Zdecydowanie przyspiesza pracę policzenie sobie prawych oczek i wpisanie ich w schemat. Szal zaczyna sie od środka i wykonuje dwie identyczne części w każdym kierunku. Obawiałam się, że druga część będzie mi się strasznie dłużyć ale tak nie było. Przesadziłam tylko z ostatnim dniem dziergania, kiedy zrobiłam tyle ile w poprzednie trzy dni – zdrętwiał mi od tego kark i rozbolała głowa.
Blokowanie szala zrobiłam domowym sposobem – szpilek mam za mało, drutu do blokowania nie mam, podprowadziłam zatem Marcinowi jakiś drut do uszczelniania ogrodzenia. Przewlekłam go przez boki szala, dzięki temu zużyłam mniej szpilek. Drut nie był zbyt prosty więc trochę się z nim namęczyłam i krawędzie nie są idealnie równe – ale wg mnie dobrze jest jak jest. Nie blokowałam szala zbyt mocno, zależało mi na tym, żeby nie był zbyt firankowy. Pięknie się układa, łatwo go udrapować na najróżniejsze sposoby.
Na szal zużyłam mniej więcej 1,75 motka Jaggerspun Zephyra w kolorze Ruby robiąc szal na drutach 3 mm. Mniej więcej, bo wyciągałam nitkę że środka motka wiec trudno ocenić dokładnie. Jeden motek wystarcza na pół szala i jedną stronę drugiej połowy (i jeszcze parę linijek drugiej;)).
Dla wszystkich ciekawych “co dalej” – dzisiaj zamierzam odpocząć od drutów, zdecydowanie mi się należy :)











