Zszyłam sobie dzisiaj Surface’a. Zostało mi jeszcze kilka rządków w kołnierzu, ale byłam ciekawa. Zszywałam sobie całą Majodrzemkę, dodłubałam trochę kołnierza a przymiarkę zostawiłam sobie na wieczór, kiedy Pszczołę przejmie Marcin.
Przymierzyłam przed chwilą w akompaniamencie pisków wrzasków, stukotu i kto wie czego jeszcze (Pszczoła na szelkach biega tłukąc czym się da, za nią/przed nią psy z piszczącą wniebogłosy piłką). No i trochę oszołomiona jestem. Zdecydowanie coś tutaj skopałam. Nawet wiem co, zaczęło mi to świtać wczoraj, podczas blokowania (podczas radosnego blokowania gdzie na dzień dobry nie pasował mi ani jeden wymiar ).
Na schemacie tułów ma kształt klepsydry. U mnie wychodziło to na gruszkę. Dziwiłam się niepomiernie, dlaczego taka mała odległość między talią a pachami. Zdecydowanie większa niż odległość talia- biodra. Nie dało rady tego sprawdzić ze schematem bo tych odległości tam nie było. No i klops. Włóczka jest grubsza od zalecanej. Nie przeszkadzało mi to, bo dziergałam rozmiar xs celując w rozmiar s/m. Wychodziło dobrze, szerokość odpowiednia, na wysokość też. Tylko nie pomyślałam (niektórzy to się niczego nigdy nie nauczą), że w górę też będą rozjazdy. Dojechałam do pach, zmierzyłam- wysokość grała (wymiarów pośrednich na wykresie nie było). A przecież całość musiała być dłuższa. I teraz mam ładne wcięcie pod biustem. Wyglądałoby nawet dobrze gdyby nie ściągacz na dole, który sprawia, że nad nim robi się piękny balonik.
Kiedy zrobi się ciszej będę musiała zastanowić się poważnie co zrobić z tym fantem. Pierwsza myśl – spruć do pach i nadrobić kilka rzędów, żeby było proporcjonalnie. Druga – bardziej drastyczna – spruć cały tułów i zrobić bardziej obcisłe ;) Bo ja mam na punkcie dopasowania obsesję - od czasów kiedy w sklepach najmniejszy był rozmiar 38 ( rozmiar ten na mnie wisiał). Póki co skłaniam się w stronę rozwiązania pierwszego. Tan krój pasuje mi raczej jako luźniejsze wdzianko niż obcisły sweterek (zwłaszcza przy luźnych rękawach). A może pójść na całość i zrobić wcięcie w talii o mocniej rozkloszowany dół jak w pensjonarskich płaszczykach? ;) Popadam w przesadę, bo to z kolei nie będzie pasowało do rękawów ;)
Pomijając te wszystkie minusy wydaje mi się, że Surface będzie ładny. Wzór bąbelków jest bardzo efektowny. Kołnierz może leżeć swobodnie, ale ładniej wygląda lekko postawiony czy wręcz zapięty jak golf-stójka. Dobrze mu też w bordowym kolorze Chainette – nie widać tego na zdjęciu (robione przed chwilką) ale Chainette ma piękny kolor czerwonego wina. Dużo żywszy od bordowego Merino.
Moje morale w tej dokładnie chwili nie miewa się najlepiej, ale nie odpuszczę. Chociaż idzie mi z tą gładką częścią swetra jak po grudzie widzę, że jest to materiał na bardzo fajny sweter – najtrudniej będzie się przełamać, później spruć. Później będzie łatwiej.
Dla ciekawych moich przygód chlebowych – wczoraj wypiekliśmy sobie dwa chleby. Jeden z gotowej mieszanki: orkiszowy ze słonecznikiem. Marcin sobie go bardzo chwali, mnie też smakuje chociaż nie powiedziałabym, że jest to najlepszy chleb jaki kiedykolwiek jadłam. Druga była chałka wg przepisu znalezionego na blogu Izabeli. Następnym razem dodam mniej cukru – ale poza tym smakuje tak jak powinna. Z tego przepisu skorzystam na pewno nie raz, kto wie, być może zacznę ją nawet zaplatać :) Nadal raczkujemy i korzystamy z programu podstawowego. Błyskawicznego przetestowania wszystkich funkcji raczej się nie spodziewajcie – do zjadania są tutaj tylko dwie osoby (bo Pszczoła owszem degustuje, ale poważnym wsparciem nie jest).
Sunia zaliczyła dzisiaj kolejną wizytę u weta. Miała wyraźnie złe wspomnienia bo podobno narobiła pisku od razu, kiedy tylko wet jej dotknął (Wet do wspołpracownicy “Tak, ona tak ma”), a kiedy dostała zastrzyk to już była pełna panika. Aż do samego domu nie chciała zjeść chrupka, a za chrupkami przepada. Wcześniej się tak nie zachowywała, ale była zawsze w towarzystwie Kropki – może to też ma znaczenie? Plus taki, że dostała też zastrzyk przeciwbólowy więc nie będzie cierpieć.
Muszę, koniecznie muszę zacząć jakąś nową robótkę nim mi morale opadnie pod poziom morza ;)












