poniedziałek, 12 stycznia 2009

Najgorzej, kiedy nie ma na kogo zwalić ;)

Zszyłam sobie dzisiaj Surface’a. Zostało mi jeszcze kilka rządków w kołnierzu, ale byłam ciekawa. Zszywałam sobie całą Majodrzemkę, dodłubałam trochę kołnierza a przymiarkę zostawiłam sobie na wieczór, kiedy Pszczołę przejmie Marcin.

 P1230840-2 

Przymierzyłam przed chwilą w akompaniamencie pisków wrzasków, stukotu i kto wie czego jeszcze (Pszczoła na szelkach biega tłukąc czym się da, za nią/przed nią psy z piszczącą wniebogłosy piłką). No i trochę oszołomiona jestem. Zdecydowanie coś tutaj skopałam. Nawet wiem co, zaczęło mi to świtać wczoraj, podczas blokowania (podczas radosnego blokowania gdzie na dzień dobry nie pasował mi ani jeden wymiar ).

Na schemacie tułów ma kształt klepsydry. U mnie wychodziło to na gruszkę. Dziwiłam się niepomiernie, dlaczego taka mała odległość między talią a pachami. Zdecydowanie większa niż odległość talia- biodra. Nie dało rady tego sprawdzić ze schematem bo tych odległości tam nie było. No i klops. Włóczka jest grubsza od zalecanej. Nie przeszkadzało mi to, bo dziergałam rozmiar xs celując w rozmiar s/m.  Wychodziło dobrze, szerokość odpowiednia, na wysokość też. Tylko nie pomyślałam (niektórzy to się niczego nigdy nie nauczą), że w górę też będą rozjazdy. Dojechałam do pach, zmierzyłam- wysokość grała (wymiarów pośrednich na wykresie nie było).  A przecież całość musiała być dłuższa. I teraz mam ładne wcięcie pod biustem. Wyglądałoby nawet dobrze gdyby nie ściągacz na dole, który sprawia, że nad nim robi się piękny balonik.

Kiedy zrobi się ciszej będę musiała zastanowić się poważnie co zrobić z tym fantem. Pierwsza myśl – spruć do pach i nadrobić kilka rzędów, żeby było proporcjonalnie. Druga – bardziej drastyczna – spruć cały tułów i zrobić bardziej obcisłe ;) Bo ja mam na punkcie  dopasowania obsesję - od czasów kiedy w sklepach najmniejszy był rozmiar 38 ( rozmiar ten na mnie wisiał). Póki co skłaniam się w stronę rozwiązania pierwszego. Tan krój pasuje mi raczej jako luźniejsze wdzianko niż obcisły sweterek (zwłaszcza przy luźnych rękawach). A może pójść na całość i zrobić wcięcie w talii o mocniej rozkloszowany dół jak w pensjonarskich płaszczykach? ;) Popadam w przesadę, bo to z kolei nie będzie pasowało do rękawów ;)

Pomijając te wszystkie minusy wydaje mi się, że Surface będzie ładny. Wzór bąbelków jest bardzo efektowny. Kołnierz może leżeć swobodnie, ale ładniej wygląda lekko postawiony czy wręcz zapięty jak golf-stójka. Dobrze mu też w bordowym kolorze Chainette – nie widać tego na zdjęciu (robione przed chwilką) ale Chainette ma piękny kolor czerwonego wina. Dużo żywszy od bordowego Merino.

Moje morale w tej dokładnie chwili nie miewa się najlepiej, ale nie odpuszczę. Chociaż idzie mi z tą gładką częścią swetra jak po grudzie widzę, że jest to materiał na bardzo fajny sweter – najtrudniej będzie się przełamać, później spruć. Później będzie łatwiej.

Dla ciekawych moich przygód chlebowych – wczoraj wypiekliśmy sobie dwa chleby. Jeden z gotowej mieszanki: orkiszowy ze słonecznikiem. Marcin sobie go bardzo chwali, mnie też smakuje chociaż nie powiedziałabym, że jest to najlepszy chleb jaki kiedykolwiek jadłam. Druga była chałka wg przepisu znalezionego na blogu Izabeli. Następnym razem dodam mniej cukru – ale poza tym smakuje tak jak powinna.  Z tego przepisu skorzystam na pewno nie raz, kto wie, być może zacznę ją nawet zaplatać :) Nadal raczkujemy i korzystamy z programu podstawowego. Błyskawicznego przetestowania wszystkich funkcji raczej się nie spodziewajcie – do zjadania są tutaj tylko dwie osoby (bo Pszczoła owszem degustuje, ale poważnym wsparciem nie jest).

Sunia zaliczyła dzisiaj kolejną wizytę u weta. Miała wyraźnie złe wspomnienia bo podobno narobiła pisku od razu, kiedy tylko wet jej dotknął (Wet do wspołpracownicy “Tak, ona tak ma”), a kiedy dostała zastrzyk to już była pełna panika. Aż do samego domu nie chciała zjeść chrupka, a za chrupkami przepada. Wcześniej się tak nie zachowywała, ale była zawsze w towarzystwie Kropki – może to też ma znaczenie? Plus taki, że dostała też zastrzyk przeciwbólowy więc nie będzie cierpieć.

Muszę, koniecznie muszę zacząć jakąś nową robótkę nim mi morale opadnie pod poziom morza ;)

33 komentarze:

Kocurek pisze...

ślicznie wyszedł Ci Surface.Kolorek cudowny.
Widziałam go na Knitty? , ale odrazu sobie darowałam. Tam są bąble , których ja nie potrafię robić:(
A może potraktuj go jak taki lżejszy żakiet , nie za mocno dopasowany?
Oczywiście jeżeli uważasz ,że zmiany sa konieczne to je wprowadź.
Ciekawią mnie Twoje doświadczenia piekarnicze. Sama chętnie spróbowałabym pieczenia własnego chleba. Tutaj chleba nie podpieczonego w tosterze nie da się zjeść( no chyba ,że ktos lubi gumowo-plastikową kanapkę).
Wolałabym jednak maszynki nie kupować tylko popróbować w piekarniku.

I proszę zacznij coś szybko koniecznie , niech humorek i morale powrócą.
Pogłaskaj Sunię.
Pozdrawiam.

Kath pisze...

Tak, Surface jako luźny żakiet to dobry pomysł (albo z paskiem), muszę tylko przełamać wypracowany opór ;) Do zakupu maszyny absolutnie nie namawiam. Za krótko ją mam, za mało się znam. Myślę jednak, że jeśli jakimś cudem będzie zaczątkiem zwyczaju pieczenia w domu, to nawet jesli zacznę piec w piekarniku uznam ją za zakup udany :)
Sunia zostanie zaraz pogłaskana :)
A bąbli się nie bój - robi się je prościutko z palcem w nosie :)

lucille pisze...

noooooooo - dopiero teraz podoba mi się te model:)))

Luźny żakiet to nie najgorszy pomysł, trochę szkoda pracy. Ale jeśli wymarzyłaś sobie dopasowane cudeńko i wyobraźnia odrzuca wszelkie inne wizje - to może jednak warto się przemęczyć- po co ci kolejny wieszakozajmowacz w szafie? Wiem jak to jest jak prześladuje nas wizja siebie w jakimś cudeńku, a potem klops - wyszło inaczej!

Karina pisze...

Sweterek fajowy, ale jeśli uważasz, że trzeba poprawiać, pruć to tak zrób. Ja postanowiłam spruć mojego Ramblinga-wyszedł za szeroki i za krótki - nie chciało mi się przymierzać.
Chlebowych wypieków gratuluję, ja póki co poprzestaję na ciastach.

Anonimowy pisze...

Chyba nie widzę,gdzie jest problem. Wydaje mi się, że ten model rzeczywiście najlepiej będzie wyglądał w nieco większym rozmiarze.Bo rękawy i ich szerokość tak sugerują. Pomysł z paskiem bardzo,bardzo fajny.Jeśli jednak nie podoba Ci się, to zmień,bo jak znam życie,nie polubisz go :-)
Fanaberia

Kath pisze...

Bo problem jest z tyłu - tam się robi bąbelek nad ściągaczem. Gdyby ściągacza nie było pewnie wogóle by nie było problemu. No właśnie - szerokośc rekawów nie będzie pasować za bardzo do obcisłego sweterka.Przespię się z problemem to często pomaga ;)

Anonimowy pisze...

A może zblokuj jeszcze raz ściągacz rozciagajac go nieco, żeby bombki nie tworzył (to juz będzie raczej rozciągacz ;)) Dolny obwód będzie co prawda szarszy, ale może nie za szeroki? A z paskiem się całośc ułoży?
Na manekinie to wyglada wzorcowo. Bąble prze-pięk-ne ! Kolor marzenie !
jo_an44

Anonimowy pisze...

A Sunię ode mnie porozpieszczaj tak jak ona lubi najbardziej ;)
jo_an44

edi-bk pisze...

Najlepiej przymierz z paskiem, z szarfą tzn pokombinuj i zobacz czy Ci pasuje. Jak nie to spruj i zrób jeszcze raz bo za piękny jest żeby go nie nosić. Też sobie kupiłam ten kolor. Pozdrawiam cieplutko.

Herbatka pisze...

wiesz, co powiem - nie jesteś zadowolona, to pruj ;-) nie ma sensu zadowalać się półproduktami, chyba, że uznasz, że się przyzwyczaisz ;-) W każdym razie z mojego fotela sweterek wygląda nieźle.

CU@5 pisze...

Hej! ja uważam, że należy poprawiać jak coś nie pasuje, bo potem to i tak kończy się schowaniem "do pudełka" a nie ewentualnym poczekaniem i noszeniem potem z satysfakcją. Za dużo pracy żeby odpuszczać! ładny kolor i fajny wzór, ale najważniejsze jak na Tobie się układa. Pozdrawiam!

Lucyna pisze...

Sweterek prezentuje się ciekawie. Rozważ go w wersji- żakiet. A jak nie pasuje, to pruj od razu. Nie wiem jak Ty, ale ja jak coś odłożę, to długo do tego nie wracam. I koniecznie zabierz się za jakąś nową robótkę. Pozdrawiam. Lucyna

qrka pisze...

myślę,że z paskiem może być ciekawie, a może spruć tylko ściągacz i jakoś ładnie wykończyć?
a może spruć w miejscu, gdzie powinien być ten ściągacz i potem doszyć go i będzie krótszy? tych może jest sporo....
..a może zostawić go tak jak jest, bo jest cudny??

Jagienka pisze...

Zgadzam się z dziewczynami. Jeśli "balonik" bedzie Ci przeszkadzal, to po tych dlugich godzinach dziergania i zszywania, sweterek zamieszka na dnie szafy a ktoregos pieknego dnia albo zostanie wyrzucony, darowany cioci Jadzi albo spruty. Lepiej zagryź zeby i popraw teraz, poki masz go jeszcze rozgrzebanego.

Brahdelt pisze...

Pruj albo niech odleży swoje w szufladzie i wróć do niego za niedaleki czas, z nowym nastawieniem. *^v^*
Chałka wygląda nieźle, może i ja spróbuję ją upiec, tylko w piekarniku.

Laura pisze...

Ja Cię Kasieńko nie rozumiem! Ale nie ma przepisu ,ze tzreba wszystko rozumieć,więc przyjmuję do wiadomości. U mnie to wygląda super. Notka jest z wczoraj i się zastanawiam czy już sprułaś i przerobiłaś czy dalej kombinujesz :))
Proszę sunię ode mnie pogłaskać :)

Kath pisze...

Spokojnie - leży i czeka. Będę jeszcze próbować z paskiem.
Qrko -sprułabym chętnie ściągacz tylko że od niego zaczynałam więc musiałabym spruć całosć:)
Na razie jestem na tym tragicznym etapie (ale dramatycznie zabrzmiało), że tego mi się nie chce ruszać a kolejka rzeczy koniecznie do zrobienia złośliwie zniknęła. Posprzątam chyba - powinno pomóc ;)
A za rady dziękuję - też widzę, że nie ma sensu trzymać rzeczy które się nie podobają. Samurajowi to podejście bardzo pomogło. Jak mnie będzie irytować pójdzie do poprawki.

ozis70 pisze...

Jeśli myślisz, że prucie ściagacza uratuje sweter, to jest na to sposób bez prucia całości. Nad ściagaczem jak najbliżej brzegu przetnij kilka oczek tego samego rzędu, dalej po kawałku wyciagaj nitkę, która robiony był cięty rządek, a oczka które otwieraja się łap na drut- możesz je zakończyć jak chcesz. Przy czym robienie w dól ściegiem gładkim moze być widoczne, ale kazdy inny wzór np. francuski, ściagacz, itp będzie ok. Można też nie wyciagać nitki, tylko przecinac po kilka oczek i nowo powstałe na dole od razu łapać na drut. Ja tak często skracam i polecam ten sposób. A co do niedopasowania, to właśnie zfastrygowałam Darcy'ego (dzięi Bogu, że nie zszyłam) i okazało sie, że jest za długi i przody sa za szerokie.Ależ się wkurzyłam, bo ten ryz tak sie strasznie dziubie.Agnieszka (ozis70)

qrka pisze...

Ja właśnie o takim pruciu mówiłam , a ozis70 świetnie to wytłumaczyła, Myśla też o tym aby zostawić ten ściągacz który jest a skrócić tylko o same oczka prawe.
Zakładamy ,że chcesz mieć sweter krótszy o 5 cm. Przecinasz i wypruwasz nitkę na wysokości 5 cm nad ściągaczem, łapiesz oczka zarówno te ze ściągacza jak i te prawe od góry i całość zszywasz takim fajnym ściegiem ( jakby jeden rządek oczek prawych) łącząc ściągacz z reszta. Ale się wymądrzam brrr łatwiej to pokazać a trudniej opisać
nie mam pewności , ale chyba u Dagny widziałam podobne szycie
, coś fuksjowego to było golf?
a może nie takie, nie wiem

qrka pisze...

ja też tak skracam dzianinę, nawet te kupioną w sklepie pod warunkiem,że nie jest zszywana overlociem

Fiubzdziu pisze...

No dopchałam się do neta w końcu :D (u siebie jeszcze nie mam tego dobrodziejstwa :()

Piesa rozpieszczaj ile się da. Życzę cierpliwości w dochodzeniu do zdrowia Tobie i zwierzakowi.

Co do sweterka to pruj, jeśli czujesz taką potrzebę.

sprezyna pisze...

"...pomijając te wszystkie minusy wydaje mi się, że Surface będzie ładny..." Kasia przecież on będzie BOSKI!!!!!!
Osobiście widzę go w wersji płaszczyk przed kolana i zamiast ściągacza na dole bąble :)
Z własnego doświadczenia wiem, że jak upatrzysz defekt podczas roboty to potem przy noszeniu będziesz sie wpatrywać w to miejsce jak opętana. Jestem za PRUĆ.

dagny14 pisze...

PRUĆ ! Bo ,znając Ciebie,inaczej wyląduje na samym dnie szafy .
A co wizji Sprężyny w kwestii Surface jako płaszczyka- też mi to zaświtało w głowie; i kto wie,czy nie zrobię...

Kath pisze...

Ranyjulek ale wyrok zdecydowany - a ja właśnie skończyłam plisy i miałam zabrać się za doszywanie kołnierza nim się zdecyduję. Bo wiecie co - ten żakiecik w biuście jest w sam raz, więc rozmiar gra. Problemem jest jeden kawałek - po ściągaczu robi się kilka rzędów prosto a później zaczyna odejmowaćna talię - i w tym miejscu jest ta buła. Jeszcze przyszyję kołnierz żeby zobaczyć jak się całość zapowiada i wtedy zdecyduję.
Co do bąbli na dole - oj miałam taki pomysł, ale się bałam przesłodzenia. Chciałam też nie robić ściągacza na dole tylko coś (kto wie co) innego na dole.
I wszystkim co się zastanawiają czy robić - te mankiety i kołnierz dają świetny efekt.
Kurko, Ozis - dziękuję za radę potestuję sobie tę metodę bo na pewno się przyda. Wiem o co chodzi z tym ściegiem - kitchener stitch się chyba nazywała, też tego jeszcze nie robiłam :)

Mamoon pisze...

no to spruj jedynie dół i dorób ściągacz od góry do dołu.
Ja surfejsa już 2 razy prułam, a bąble mi nie wychodzą - czy tam w rz. 2 jest (K1,yo)x4 - bo to sugeruje, że ostatni jest narzut a w rzędzie następnym bąbel zaczyna się przerabiać od P1 a nie od zrzucenia narzutu. chyba zamotałam ;)
Mamoon

Kath pisze...

Mamoon - nie pruj więcej tych bąbli - mnie tak samo wychodziło. Złożyłam, że się pomylili w opisie i po prostu odwracam kolejność, najpierw spuszczam póżniej robie prawe - wychodzi na to samo.

Anonimowy pisze...

Kath - dzięki, może jednak ten sweterek powstanie... no bo mi się okrutnie podoba, ale jakoś nie mogę z nim na dobre wystartować.
Mamoon

sprezyna pisze...

Właśnie spojrzałam na oryginał...tam też się taka buła robi...urok czy co?????

Kath pisze...

O, fakstycznie odstaj...! To przez ten ściągacz pewnie. Ja już postanowiłam - przyszywam za chwilę kołnierz, poświęcę się i przyszyję guziki. Zrobię fotę, pokażę jak to wygląda a później zdecyduję czy/jak naprawiać. Niewiele brakowało do wykończenia to co mi tam ;)

qrka pisze...

Myślę,że to dobra decyzja,, dokończ go,spruć zawsze zdążysz i niech Ci się nie chce go przerabiać, na chyba ,że "na ludzi" jest bardzo fatalnie a nie sądzę że tak jest

Laura pisze...

Ja jeszcze raz,ale z innej beczki.
Masz jakieś dziewice na stanie? Bo Ci strasznie smoki obrodziły. Zakładam,że posiadasz jakieś głębokie lochy i mają gdzie mieszkać.Natomiast te dziewice mnie trapią,bo chyba nie zamierzasz smoków własnym chlebem tuczyć?

Kath pisze...

W zasadzie to mam, ale nie planowałam wystawiać ich na pożarcie ;) Smoków będzie więcej bo są jajka w innych kolorach - prawda, że ten pomaranczowy to słodki osesek? :) Moje chleby nie są aż tak zabójcze żeby robić za owce wypchane trocinami ;)

Kath pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.