czwartek, 29 stycznia 2009

Wybór dokonany, nowych wątpliwości milion ;)

Z dumą donoszę, że wybrałam w końcu kolory Kidsilk Haze i wczoraj Marcin założył zamówienie. Mamy koniec stycznia, prezent miał być wybrany w grudniu – jestem z siebie dumna! Dlaczego? Bo przez szmat czasu nie kupiłam ani motka włóczki! (jeśli się mylę, proszę mi o tym nie przypominać bo mi morale siądzie). Nie zaskoczę Was pewnie swoim wyborem, w końcu brałam te kolory pod rozwagę. Jeden to Trance, drugi to Ligueur. Oba można zobaczyć na sieci na milionach zdjęć, na każdym zresztą wyglądają inaczej. Liqueur znam, dzięki uprzejmości Basi, co do Trance – przyjedzie to się przekonamy. Taki model wpadł mi całkiem niedawno w łapki – może z kidsilka wyszedłby ładnie? Wywaliłabym ten sznureczek, nie wiem czy wyszłaby mi taka ładna aplikacja wokół dekoltu. Pomysł wydaje mi się ciekawy:

a10245f77f9f7e9f098ce6bd

Wiem, że po niedźwiedzich łapkach powiecie Phi! ale kidmohairki będą dwa, a niedźwiedzich łapek- mgiełek nie będę produkować seryjnie ( zresztą przekonałyście się u Basi, że proste też jest piękne) No chyba że trzasnę sobie jeszcze taką wersję (już drażniłam nią u Dagmary):

plasc

Pierwsze niedźwiedzie łapki w wykonaniu Dagmary ukończone i zbierają zasłużone pochwały. Nie wiem jak na ciele będzie wyglądać jej model – ale na manekinie góra kojarzy mi się chińsko, bardzo w moim guście.  Moje ślimaczą się metodą – co dzisiaj wydziergałaś – jutro musisz pruć. Dwa wieczory przerabiałam taki scenariusz, trzeciego dałam sobie spokój. Wzór jest zdradliwy, trzeba sobie liczyć po cichu, po poszarżuje człowiek sobie na pamięć (czyli nie licząc tylko orientując się po narzutach z poprzedniego rzędu), poogląda tv przy okazji i nagle okazuje się, że jedna łapa ma dwa pazurki zamiast trzech i trzeba pruć i to motyw prawie cały i to oczko po oczku bo ja się boje pruć inaczej.

Tak czy inaczej jestem przy pachach. Dzisiaj będę “blokować” rzecz na manekinie (da się coś takiego zblokować na płasko? ). Mierzyłam raz, niezblokowane, no i niespodzianka proszę Państwa – znowu się opina na ciele! Wolałabym żeby mniej mnie otulało, ale manekin mam chudziutki, nie dam rady na nim tego poszerzyć. Więc może metodą kombinowaną, trochę tak trochę tak ;)

Ciąg dalszy też potrwa bo ciągle nie podjęłam decyzji co dalej – skłaniam się ku wersji z osobno robionymi rękawami z główką, i klasycznym zszywaniem. Ale wczorajsza wersja Dagmary trochę mi w głowie miesza :/

Powodzę Was jeszcze trochę na pokuszenie. Taki model znalazłam (również u w wykonaniu Jenniki):

 

07f33aa93e450134ee

No moje drogie – Osinki już to dawno rozpracowały;) Ja już kokardką się wiązałam, więc mnie to tak specjalnie nie odstręcza ;)

I jeszcze coś, ze sklepu Antholopologie. Zapięcia skojarzyły mi się z tymi, które ostatnio zastosowała u siebie Vampiro. Wzór z kolei chyba bardzo podobny do wdzianka Eva (Fiubzdziu zastosowała tutaj gładki lewy ale Osinki wyszperały wzór takiej siateczki).

Anthopolog_1 Anthopolog_2

I jeszcze coś z bufkami (niestety nie pamiętam skąd to mam, pewnie wyszperałam na Osince), osobiście zrobiłabym dłuższą wersję:

f6c7ca2fb593

Pamiętacie tytułowy model z Inspired to Knit? Ta wersja jest jeszcze ładniejsza (model z Sabriny lub Sandry, w tej chwili nie pomnę, ale jesli ktoś będzie mocno zainteresowany mogę spróbować odszukać, z którego to numeru (tylko po rosyjsku):

103876910

Wobec dzisiejszego wpisu Yarn-ferred spieszę uprzedzić, że chałka z wzoru, który tutaj kiedyś przytaczałam wyrasta do samej szybki (u mnie) a jak widać u niektórych nawet próbuje wydostać się z maszyny ;). Daję zawsze te same suche drożdże Dr Oetker’a i za pierwszym razem urosła normalnie. Kolejne razy rosła już taka monstrualna, ale mnie to pasuje – więcej dobroci za jednym razem. Daję tylko 10 łyżek cukru zamiast 12 (12 łyżek dawało mi chałkę dającą się jeść jako ciasto do kawy).

Ponadto pragnę podziękować za wyróżnienia jakimi mnie obdarowałyście – obiecuję wypełnić obowiązki z tym związane w kolejnym poście (bo pewnie dalej nie będę miała nic gotowego do pokazania więc trzeba oszczędzać tematy ;)).

Nie muszę wspominać, że Laura w końcu założyła bloga? Teraz my również będziemy mogły ją nachodzić i nękać :)

Dzisiejsza skórka (mężczyzn nie pytam czym się różni od poprzedniej) sponsorowana jest przez blogi, w które wsiąkłam dzięki Qlkowej.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Jest lepiej

Tak przynajmniej mi się zdaje. W najbliższym czasie będę przynudzać niedźwiedzimi łapkami, bo wzór mnie wciągnął i wyjątkowo nie chce mi się zaczynać nic nowego. Minęłam wczoraj talię, zmieniłam druty 3,5 mm (dziergałam na wysokość 2 motywów drutami 4 mm, następnie jeden motyw drutami 3,5)  na powrót na czwórki. Wypadało zatem sprawdzić na jakiej wysokości jestem (bo te ażury z cienkich nitek wyglądają jakby miały 20 cm, a mogą mieć 40 cm, mogą mieć pół metra, takie to zdradliwe ustrojstwo). Skłułam (ech) znowu mój manekin i okazało się, że docieram do biustu. Przy okazji parę zdjęć:

P1240231 P1240233 P1240234 P1240243

Kłopot mam, bo jak naciągnąć mocniej to jeszcze podejdzie w górę. Pewnie jak się to zrobi na mokro może być jeszcze większa różnica. Zresztą na zdjęciu teraz widzę, że najniższy motyw nie jest tam mocno naciągnięty jak górne. Plan jest taki, że dwa motywy lecę 4-kami, jeden 3,4 i znowu 2 motywy drutami 4mm. Dwa motywy dają mi mniej więcej 20 cm wysokości (zależy od naciągu ;)) – coś mi się zdaje, że od talii w górę powinnam mieć mniej.

Przy talii (nie widać bo takie sprytne tło) robótka nie przylega, ale nie martwię się tym – manekin jest szczuplejszy ode mnie, zresztą ta firanka może jeszcze spokojnie pracować w obie strony. Tak sobie w każdym razie myślę. Doświadczenie z takimi robótkami mam zerowe więc zakładać sobie mogę wszystko ;)

Wzór opanowałam pamięciowo. Czuję się w nim pewnie dopóki nie muszę odejmować/dodawać oczek. Przejście na płaską metodę drutowania też będzie wymagało przestawienia (wydaje mi się, ze na okrętkę ten wzór jest łatwiejszy do opanowania pamięciowego – po prostu widać wzór i łatwo się domyślić co ma być dalej).

W tej chwili zakładam, że dojadę na okrętkę do pach, zajmę się rękawami (ojojoj jeśli zdecyduję się na wersję z rozszerzanym dołem), a później zdecyduję co dalej.

Cieszę się niezmiernie, że do grona dziergaczy niedźwiedzich łapek (dzierga je Dagmara, dzierga je Brahdelt, dziergam je ja) dołączyła Basia – będę je wszystkie intensywnie podglądać :)

Jeśli ktoś jeszcze chce dołączyć – przypominam, że wzór niedźwiedzich łapek dostepny jest u Dagmary.

Jeszcze mały dopisek – przed sekundą trafiłam w komentarzach u Dagmary na fotki Ivoncji (a właściwie sweterka, który kupiła, a który ma własnie wzór w niedźwiedzie łapki). Ivoncjo, nie gdziewaj się proszę za wstawienie tego linka. Ktoś tam sprytnie podszedł do modelowania rękawów i zszywania całości – w miejscach gdzie są modelowane brzegi fragmencik dzierga się prawymi oczkami – łatwiej będzie wtedy zszyć a i zamykać oczka również. Nie wiem jak to się sprawdzi na cienkiej nitce, ale warto mieć takie rozwiązanie na uwadze.

sobota, 24 stycznia 2009

Południe jeszcze walczy

Z niedźwiedziami oczywiście. Radziłyście rzucić, więc posłusznie zagryzłam zęby, powiedziałam sobie ”co ja nie dam rady?” i zwarłam się z niedźwiedziem w zapasach. Raz on mnie raz ja jego. Walczyć muszę w pojedynkę, więc ja na pięterku z misiem, dołem Pszczoła z resztą towarzystwa demoluje parter. Po dzisiejszej majodrzemce prezentuję (niestety nie mogę napisać, że żaden manekin nie ucierpiał w trakcie tej sesji, serce mi krwawi, ale tyle szpilek trzeba było wkłuc :/ )

W tej chwili niedźwiedzie łapki od strony brzuszka wyglądają tak:

P1240223-1 z boczku:

P1240224-1 na pupie:

P1240225-1 Nagród za znalezienie błędów nie przewiduje się :) Jest ich od groma, dla spokojności ducha przyjmuję za swoje stwierdzenie Marcina (“tyle tu dziur że nikt tego nie znajdzie”).

Do momentu przyszpilenia niedźwiedzich łapek zastanawiałam się, czy ciała nie zrobić wzorem gładkim. W tej chwili skłaniam się jednak ku kontynuacji wzoru. Ma tutaj swoje znaczenie fakt, że jak mi gładki nie podejdzie, za chiny ludowe nie dojdę jak spruć, żeby połapać te wszystkie narzuty ;)

Jakby tak pod ten ażur założyć czarnego second skina to wyglądałoby chyba nieźle? ;)

piątek, 23 stycznia 2009

Chyba Was dzisiaj zawiodę

Nie udziergałam niedźwiedzich łapek zbyt wiele. Wczoraj zabrałam się za wyliczanie ilości motywów, narzuciłam sobie oczka (wszyscy w domu sobie spali więc był święty spokój) i dziergam gapiąc się w schemat z niemalże wysuniętym językiem. Po kilku okrążeniach rozkręciłam się, poczułam pewniej, kartkę odłożyłam na bok i lecę na pamięć. Nagle wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie i niedźwiedzim stópkom. Najpierw dzwonek do drzwi, trzeba psy uciszać, żeby nie obudziły towarzystwa śpiącego na górze. Jakoś udało mi się je zagnać na legowisko, siadam do robótki i dumam w którym miejscu tego dziurawiska jestem i co dalej. W końcu się jakoś pozbierałam – telefon grrrrr. Znowu to samo, znowu kłopot z odnalezieniem się w gąszczu narzutów – mam! Wtedy ostatnia przysłowiowa kropla – kolejny telefon. Miałam już serdecznie dosyć, po powrocie na legowisko pracy okazało się, że są jakieś błędy, których nie umiem poprawić – całość poszła do prucia.

Ten wzór nie jest trudny (po tym optymistycznym wstępnie każdy mi uwierzy ;)). Tak naprawdę to łatwe do zapamiętania rzędy ale… Kłopot dla mnie polega na tym, że nie umiem w nim jeszcze poprawiać błędów. Spadnie mi oczko w głupim miejscu (w każdym motywie są takie trzy) i za diabła nie wiem jak te nitki poprzeplatać, żeby była właściwa siateczka. Mam już parę błędów na koncie, liczę, że ich nie będzie widać, ale jak znam błędy i siebie to _JA_ je będę widzieć wszystkie ;)

Wzór jest ciekawy, a jednak po kilku okrążeniach muszę odłożyć robótkę. Dłubanie taką cienizną jest męczące (dobrze, że spróbowałam, wiem teraz co na co dzień ma Basia). W tej chwili dochodzę z robótką do wysokości, jaką Wam prezentowałam na próbce.

Zastanawiam się, czy sweterek robiony tradycyjnie a nie na okrągło nie wyglądałby lepiej. Wiem, marudziłam ostatnio że oka są za małe. Przyzwyczaiłam się do małych oczek i teraz te robione w okrążeniach wydają mi się za luźne ;)

Cały czas nie wiem, czy wyliczyłam dobrze ilość oczek :) Teoretycznie mój motyw po zblokowaniu ma 16 – 17 cm. Narzuciłam 5 motywów – wychodzi ok 42 cm szerokości – a jak na robótkę patrzę, to zdaje mi się, że i słonia by pomieściła. Na manekinie wygląda ok, ale co to za potwierdzenie, skoro jakbym dobrze naciągnęła z każdej strony to wejdzie pewnie więcej? Pewnie te większe oczka uprawiają mi tutaj partyzantkę!

Na koniec ostatnia wątpliwość (którą dziewczyny już w komentarzach wysunęły) gdzie ja w takiej firance pójdę, do czego ją założę. Nie mówiąc o tym, że ciągle nie podjęłam decyzji do będzie dalej, za “strefą pach” :) Boję się że wyjdzie mi coś kompletnie nie w moim stylu, mniej więcej jakbym się cała ubrała w koniakowskie koronki.

Błagam nie mówcie mi – rób, rób, zobaczymy jak wyjdzie i ocenimy, najwyżej się spruje. Takie teksty rzuca mi na co dzień Marcin i mam wtedy ochotę mordować ;)

Niedźwiedzich łapek oczywiście nie rzucę. Ba, zamówię na nie kidsilk Haze (oby w końcu w ten weekend) i zrobię wersję golfiastą na pewno.

Koniecznie muszę wrzucić w międzyczasie coś na grubsze drutki bo z samą cienizną oszaleję. Muszę się strasznie garbić nad tymi nitkami bo plecy ostatnio dają mi porządnie popalić.

Kompletnie nie na temat dodam, że z powodu najświeższego wpisu Qlkowej przesiedziałam wczoraj szmat czasu na kilku północnych blogach dziwiąc się, gdzie ja miałam głowę meblując mieszkanie. Ba, gdzie ja miałam głowę stawiając ściany – trzeba kilka wyburzyć, wywalić cały sprzęt i zacząć od nowa. Marcin się z tego obśmiał – dobrze, że ma poczucie humoru w tym temacie.  Cały pożytek z tego pomysłu wyburzania ścian taki, że posprzątałam kuchnię.

Szczególnie przypadł mi wczoraj do gustu ten blog – ciepły i przytulny, oj chciałoby się do takiego życia (nawet, jeśli ten porządek to tylko na zdjęciu:).

Ps. Za wszystkie literówki w tym poście odpowiada Word, który ostatnio się obija i nie wszystko wyłapuje ;)

środa, 21 stycznia 2009

Kiedy nic za gardło nie chwyta

Snuje się człowiek między komputerem a segregatorem z wzorami i jest nieszczęśliwy. Nie ma co z rękami zrobić. Chwyta się tego i owego ale nic go nie zadowala. Przegląda kolejkę rzeczy koniecznie do zrobienia i nic w niej specjalnego nie znajduje. Jak znajduje to nie ma do tego włóczki itd. itp. Znacie ten stan nie będę się zatem nad tym dłużej rozwodzić.

Robiłam jednak co mogłam, żeby coś dłubać. Na początek obiecana próbka bąbli na fuksjowej (no nie na tej fotce) Austral:

P1240192 Niby w kolumnach bąble leżą podobnie ( w rzędach ciut mniej ) ale jednak na oko bąble australowe są mniejsze. Na płaskiej fotografii nie widać tego tak mocno, ale jednak są mniejsze prawda? Austral jest specyficzna, nie skręcana, a to się zupełnie inaczej prezentuje na robótce (można sobie zerknąć na próbkę którą robiłam do Rambling Rose).

Następnie trenowałam na moim Zephyrze wzorek do moherkowego cuda, które Dagmara zapewne już kończy. Najpierw robiłam według pierwszego wzoru, który podała i głowa mnie od tego rozbolała. Wczoraj sprułam całość i zrobiłam drugą próbkę, już według nowego wzoru. Cudo – o wiele prościej go zapamiętać – a jak ślicznie wychodzi:P1240211

Próbkę rozpięłam na plecach mojego biednego manekina, dlatego tak krzywo wygląda. Oczka na drutach 4 mm wychodzą mniejsze (poprawka – chyba mniejsze niż wychodziłyby tymi drutami na moherku) . Włóczka nie jest mechata (dlatego na niej trenuję, łatwo ją pruć) ale ogromnie mi się w tym wydaniu wzór podoba. Kombinuję czy nie zrobić sobie dwóch egzemplarzy tego sweterka – ten mógłby być trochę dłuższy z rozszerzanymi lekko rękawami. Kolor włóczki jest cudowny – kojarzy mi się z jeżynami. Tutaj jest za ciepły, to zdjęcie bardziej oddaje jej kolor.

W końcu wczoraj zabrałam się za sweterek, który od dawna miałam w kolejce, ale odkładałam jako “mało ciekawy w wykonaniu”. Pokazywałam go kiedyś w poście z cyklu “inspiracje”. Nada mi się podoba ale ciągle znajdowałam jakieś ale. A to wrzosowy kolor Futury nie ten, a to po niemiecku jest opis, a to wreszcie najmniejszy rozmiar ma szerokość 46 cm i przeliczać trzeba. W końcu wczoraj napoczęłam i na razie jestem na takiem etapie eksperymentu:

P1240199 W biodrach pasuje o dziwo, lecimy zatem dalej aż do zniechęcenia albo zakończenia projektu ;)

Ps. Koloru Kidsilka nadal nie wybrałam. Kupowanie drogich włóczek to u mnie bardzo dobry sposób na oszczędzanie ;)

Karino – dzierganie sweterków dla Majki u mnie się nie sprawdza. Ile razy zaczynałam robic jakiś sweterek moja mama przynosiła 5 sztuk po złotówce każda, wszystkie piękne, i każdą można wrzucić do pralki bez obaw, że coś się z nią stanie. No jak można z taką konkurencją wygrać? Bardzo dziękuję za troskę :)