piątek, 15 lutego 2008

W końcu zaświeciło słonko :)

Natchniona na forum Kaiem przez Fiubzdziu zapragnęłam mieć takie cud wdzianko:
http://farm3.static.flickr.com/2171/1940366807_3aebb1080f_o.jpg
Wyprawiłam się wczoraj "do miasta" w poszukiwaniu ciemnobrązowej włóczki.
A pasmanteriach zawsze wpadam w amok, zapominam po co przyszłam, wychodzę z torbą nie wiadomo w jakim celu kupionych włóczek.
Tym razem wyszło całkiem nieźle - kupiłam to co trzeba, plus coś, czemu nie mogłam się oprzeć:

800 g Liwii (to moja pierwsza włóczka z wełną, która na pewno będzie gryźć, ale kolor ma fantastyczny, więc warto się poświęcić). Ilość przesadzona, bo jeszcze w pasmanterii zakładałam, że zrobię długi rękaw, teraz powoli skłaniam się do wersji z krótkim, ale...kto powiedział, że od przybytku głowa boli ;)

Ten drugi kłębuszek to Kotek (400 gram kupiłam) w kolorze, co do którego mogę tylko powiedzieć, że "trąci różem". Mąż stwierdził że to kolor koktailu truskawkowego, a ja jak sie teraz przyglądam, stwierdzam że owszem - koktailu być może, ale malinowego - w każdym razie kolor apetyczny i należało koniecznie go mieć. Mam nawet pomysł co z Kotka wydłubać - marzy mi się model nr 1 z Vogue Knitting Spring/Summer 2003:)

Tymczasem z Liwii wczoraj wieczorem, wydłubałam tyle:

Warkocz wg wskazówek Fiubzdziu, "część gładka" wg podszeptu Klary. Po ostatnim topie robótka drutami 5,5 idzie piorunem, aż miło :)



Posted by Picasa

poniedziałek, 11 lutego 2008

Trwało to dłużej niż sądziłam

Prawie gotowa (zostało parę nitek do pochowania).

Bez rozcięcia i z 9 kwiatkami zamiast 11 na ramiączkach. Jeszcze nie miałam odwagi przymierzyć (też tak macie?;))

I znowu problem - w co się bawić :(
Posted by Picasa

piątek, 8 lutego 2008

Porządki w "nigdy nie dokończonych"

W tak zwanym międzyczasie prawie historyczne zdjęcie odkurzonej, nigdy nie dokończonej robótki - zazwyczaj w takim stadium utykam (praca z cyklu "robione "na oko" w ciąży").

To model z Phildara robiony z mieszanki bawełniano akrylowej Yarn Art-u, o ile pamiętam szydełkiem 2.

Zdjęcie niemal historyczne bo dekolt zaraz zostanie spruty. Nie przepadam za obrożami, a tutaj musiałabym ją zrobić. Zamierzam poszperać za jakimś ładnym rozwiązaniem na dekolt :)
Posted by Picasa

środa, 6 lutego 2008

Jak to jest...

...dłubiesz sobie aktualną robótkę, w kolejce piętrzą się miliony pomysłów, schematów "do natychmiastowego zrobienia"- aż świeżbi, żeby posłać w diałby przyszywanie ostatniego rękawa albo chowanie nitek.

W końcu nadludzką siłą woli doprowadzasz rzecz do końca - i co? Nagle okazuje się, że właściwie żaden w kolejce nie chwycił Cię tak za serce żeby od niego zacząć.

Dziesiątki włóczek pochowanych w szufladach, ale właściwie żadna nie jest fajna (gdzie ja miałam oczy jak je kupowałam???)

No i męczysz się wieczór, dwa, kręcisz się niespokojnie ("życzliwe": Słuchaj może byś zaczęła dłubać cokolwiek, żeby zająć ręce?).
No to zajmuję - odkurzyłam cos "wysłanego w diabły" z dwa miesiące temu (akurat musiałam zacząć cos genialnego "do natychmiastowego zrobienia").

Topik z czerwcowej Sandry - model 23. Włóczka taka sama jak w Anusiaczkowym wydaniu - pomarańczowa Sonata. Włóczka z odzysku bo w poprzednim wcieleniu była wrzaskliwym szydełkowym sweterkiem wg wzoru z Żurnala Mod ;)
Tradycyjnie o numer mniejsze druty - bąbelki i serca drutkami 3,5 - środek trójkami.
Na razie kończę tył, na ile się da powolutku, tak żeby starczyło do kolejnego pomysłu...


Posted by Picasa

niedziela, 3 lutego 2008

Skończony!

Z tej strony wygląda najlepiej >:) Z bąbelkami masywnie, bez bąbelków łyso. Dodatkowa atrakcja - trzeba je wyduszać bo lubią się chować.

Zdjęcie nieostre bo statyczne lansowanie się nigdy nie było moją mocną stroną

Schemat bardzo dokładnie rozpisany, dłubie się go komfortowo, prosto i dookoła ( zszywamy tylko rękawy).

I jeszcze jedno - dla włóczki tej grubości musiałam zrobić trochę więcej rzędów do pachy. Widać w orginale włóczka była grubsza.
Z Posted by Picasa