Zszyłam wczoraj Darcy’ego (chociaż Pszczoła wcale a wcale mi nie pomagała) i przymierzyłam – strasznie mi się spodobał :) Tył zwłaszcza, gdzie peplum jest dłuższe :) Z przodu też wygląda fajnie. Elian Klasik w tym kolorze jest po prostu obłędny, do tego ryż bardzo mu służy – Darcy jest mięciutki i bardzo miły w dotyku (dla porównania Samuraj robiony czwórkami jest dużo sztywniejszy). Zastanawiałam się jakiś czas nad rękawami. Są specyficzne, dosyć szerokie w stosunku do korpusu (mam na myśli ten odcinek od łokcia w górę) co sprawia, że w górnej części rękawa robi się coś w rodzaju lekkiej bufki. Ta bufka z tyłu, przy zszyciu lekko odstaje (widać to trochę na trzecim zdjęciu). Normalnie sprułabym łobuza i zrobiła bardziej dopasowaną główkę, ale tutaj mi ten efekt wydaje klimatyczny – czy aby Darcy nie miał takich lekko bufkowatych rękawów?
Co do wysokości pod szyją jeszcze się zastanowię. Mierzyłam całość bez wykończenia dekoltu. Dekolt kończyłam późną porą, kiedy wszyscy spali. Przymierzyłam na szybko i mam wrażenie, że jest gorzej – bardziej podobało mi się kiedy miałam mniej pod szyją. Powydziwiam jeszcze dzisiaj nad tym i zobaczymy. Przy okazji wykańczania Darcy’ego musiałam na chwilę przerzucić się na Inoxy 3mm. W tamtą stronę (przesiadając się na Knit Picksy) nie czułam takich fajerwerków, teraz wzdycham błogo ilekroć biorę je do rąk. Niby nic, niby chodzi o drobiazgi ale różnicę się czuje.
Prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak zrobię fotkę na ciele (za oknem aktualnie sypie) – z parasolem w ręku? ;) Dzisiaj walczyłam ze statywem bo znowu od rana zmierzch. Po prostu serce boli, że nie można uchwycić koloru Eliana (chociaż jak tak patrzę, kolor wyszedł całkiem zbliżony).
Powiedziałabym, że na dole krzywo przypięłam poły, ale nie powiem bo będzie że marudzę. Jutro jadę po guziki, poprzyszywam i bedę chodzić w Darcym na okrągło!
Jest juz drugi smok ! Wykluł się jakoś tak nad ranem. Dziękuję wszystkim klikającym :) Będę się musiała zastanowić nad jakimś ładnym imieniem dla niego :)
Brahdelt - jak ja bym takiego trzylatka dorwała grrr. Majce nie pozwalam (chociaż ona zakazów kompletnie nie rozumie) dobierać się do psów (a pociąg ma jak diabli) tyle że ma fazę wywalania wszystkiego z kojca z hukiem. Psy są nerwowe bo boją się dźwięków. o ile sunia ma instynkt samozachowawczy i schodzi jej z oczu to kropa łazi za nią krok w krok a później się boi. Cymbałki nam niestraszne - Pszczoła dostała "od rodziny" szczeniaczka- uczniaczka, śpiewającego żółwia i strasznego Mikołaja co jeździ i ryczy kolędę. Stoperów używam od dawna :)
Myszoptico – znam, znam ten garnuszek :) Majka ma po rodzinie żółwia-sorter z klockami więc ten model odpadał. Ciekawe co gra, zauważyłam, że większość zabawek ma ten sam repertuar śpiewaczy.
Art-glass - śnieg wzięłam stąd.
YarnFerred - sypie się jak łupież prawda?;) Podoba mi się to, że się tak dyskretnie sypie - inaczej bym oczopląsu dostała.
Fanaberio - Twoje "nebo" mnie rozczuliło. Mam słabość do czeskiego nie od dziś :) Od kiedy czytam Twojego bloga widzę ile muszę się jeszcze nauczyć (ale to już nie w temacie czeskiego). Od dziś bedę się do Ciebie zwracać per Mistrzu :)
Agnieszko - kiedy wsadzam Majkę do kojca pole rażenia samo oczyszcza się z psów. Sunia idzie się zaszyć na swoje legowisko, kropka w ogóle wynosi się z pokoju. Kiedy Majka biega po "spacerniaku" czyli dookoła domu - Kropa melinuje się w jadalni za stołem.
Pantarejko - ha, miałam się skonsultować przed zrobieniem zamówienia - fajny ten warsztat :) Liczę na to, ze Pszczoła rozwinie talent muzyczny a przy tym wyczerpie się fizycznie i będzie dobrze spała ;) Drutki sobie kup, jeśli masz ochotę - a jak!
Fiubzdziu - hardcore to jest małe dziecko z chochelką + kaloryfer i tym podobne zestawienia. Majka uwielbia puszczać melodyjkę na swoim żółwiu i sprawdzać czy wszyscy w pokoju "tańczą" machając rękami tak jak ona pokazała. Bo machamy tylko jak patrzy ;)
Rany ja taka rozpuszczona jestem, że chcę, żeby się jeszcze domyślili (hahaha tak, dokładnie jestem z tych kobiet co między innymi chcą, żeby się domyślono o co im chodzi :)) Z wyborem włóczki nie będę się spieszyć, musi mnie coś tradycyjnie "chwycić za gardło (ostatnio wpatruję się w Cascade Venezia).
Karino – Majka też nieraz przydzwoniła mi jakimś twardym przedmiotem, trzeba się trenować w unikach, nie ma wyjścia.
Antosiu – no właściwie to przecież też tak, jakbym sama sobie zamówiła. Niespodzianki nie ma, muszę sobie wyszukać, wybrać no i środki idą z włąsnego konta :)
Lauro – żeby choinka była odpowiednio mało kolorowa musiałam odklikać każdy inny kolor bombki, a później kazdy inny kolor lampki a na koniec każdy inny kolor girlandy :)
Z ostatniej chwili – cymbałki dotarły i mają subtelny dźwięk w porównaniu z samochodzikiem, który Majce sprezentuje babcia. Samochodzik gra na wszelkie sposoby, po dotknięciu gdzie bądź i nie wiadomo czy da się go wyciszyć. Oj, to będzie wesoła Wigilia…











