środa, 17 grudnia 2008

Ni z tego ni z owego

W tym roku nie będę miała prezentu pod choinką. Z własnej winy zresztą, bo nie mogę się zdecydować. Chciałam jakąś “wypaśną” włóczkę ale tego tyle, że oglądam, głowa mnie coraz bardziej boli a nawet gdybym się zdecydowała to poczta już się nie wyrobi. Szkoda ogromna, bo dobrze mieć jakieś niespodziankowe zawiniątko pod choinką :(

Zrekompensuję sobie opóźnienie obserwowaniem pierwszej świadomej reakcji Pszczoły na prezent, jaki jej sprawiliśmy (oby nas od tego głowa nie bolała). Pszczoła czytać nie umie (a jeśli umie to guzik włączający komputer za wysoko dla niej) więc mogę powiedzieć publicznie, że dostanie cymbałki. Cymbałki są specjalnie dla dzieci w jej wieku – nic się tutaj nie da oderwać, połknąć czy też wchłonąć. Zamiast pałeczki spory plastikowy młotek, który jej się pewnie najbardziej spodoba. Cymbałki nie mają przycisku wyłączającego dźwięk (dla rodziców taki przycisk to rzecz bezcenna) ale Pszczoła jeszcze pamiętliwa nie jest – w razie nadmiaru decybeli zabierze się, da jakiś cichy zamiennik i krzyku nie będzie.

Skoro przy Pszczole jesteśmy – Brahdelt ja myślałam o dziewczynkach większych od mojej Pszczoły:) Ona w takim wieku, że sama by lalę wyciamkała a w psy co najwyżej by nią rzuciła (a nikt nie rozumie, dlaczego to nie Majka psów, a psy Majki się boją). Chociaż cena pewnie niejedną mamę by przystopowała – w końcu podobno dzieci szybciej się nudzą nabytkami od nas ;)

Niespodziewanie dla samej siebie niemal zakończyłam Darcy’ego. Tak mi się jakoś nieuciążliwie dziergało, tak mimochodem, że nawet nie zdążyłam się nim znudzić. A to sobie leciał w tle szala celtyckiego, a to był odskocznią od Ramblinga. Gdzieś tam sobie leżakował w oczekiwaniu na swoje pięć minut, no i zaskoczył mnie – po prostu się skończył :) Teraz bierze kąpiel, później będę go wyduszać i przyszpilać. Po wyschnięciu zabiorę się za zszywanie i wykończeniówkę. Na mnie i tak nie zobaczycie go przed sobotą (no chyba, że na manekinie i bez guzików).  I chciałabym go już mieć zszytego i się boję – jak znam życie wyjdą jakieś niespodzianki;) To taki dziwaczny żakiet z kusym przodem „ledwo zakrywającym pępek” – pojęcia nie mam jak to będzie na mnie leżeć (_nie_ marudzę tylko sobie wydziwiam).

Jednak zblokowałam Darcy’ego. Wygląda tragicznie na tym żółtym tle :)

P1230263-1Peplum blokuję w ciemno, nigdy czegoś takiego nie robiłam, nie mam wiec pojęcia czy wyjdzie ogoniaste czy nie. Nie wiem jak Wy, ale ja nienawidzę pierwszej przymiarki – tyle się może wtedy okazać :)

Święta tuż tuż - pozwalam sobie zatem przesadzić z gadżetami – dorzuciłam już śnieg (gdzieś w końcu musi padać), poważnie zastanawiam się nad choinką (duża jest, jeszcze się z nią oswajam).

Violu – ile razy tylko będziesz miala ochotę to wpadaj i choruj ile dusza zapragnie :)

Fanaberio – intuicyjnie łapię o co chodzi ale w razie kłopotów zwrócę się do Ciebie o pomoc bo tego jeszszcze nigdy  nie robiłam. (próbowałam dzisiaj komentować Twojego posta, ale cos się wysypywało przy zapisie – nic straconego, komentarz sobie zapisałam  i wrzucę kiedy tylko się da). Jak napisałaś o tej tyrolskiej kamizelce też zaczęło mi się kojarzyć :)

Herbatko – do Dziergoholików zapiszemy Cię dopiero wtedy, kiedy nie będziesz miała czasu na dzierganie a dziergać będziesz i tak ;)

Ciągle zapominam o tym napisać – wiecie, że na imprezie rodzinnej NIKT nie zauważył szala? Następnym razem nie biorę Pszczoły ;)

19 komentarzy:

qrka pisze...

Darcy zapowiada się bardzo elegancko, fason z tych bardzo kobiecych
Szkoda tego włóczkowego prezentu, nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie mimo przedświątecznego okresu poczta działa bez zarzutu (2-3 dni)

Ja już kwalifikuję się do antyalkoholików !! praca na więcej niż 1 etat + 2 dzieci i wymagający nieustannej uwagi mąż, zapasy włóczki wystarczające na kilka żywotów a ja dziergam i wciąż coś dokupuję .......... ratunku!!

Anonimowy pisze...

Za kazdym razem mam problem z logowaniem, wiec dzis anonimowo... :-) a moze nastepnym razem w stworzone dzielo owin po prostu Pszczolke :-)
kata.mar.

Laura pisze...

Mogłaś nam dać sszansę i pozwolić ten śnieg samym zauważyć,a nie informować,że dodałaś. A już miałam taki ładny plan na zachwycanie. A idź Ty.
Już się nie mogę doczekać jak Darcy się zeszyje.Ja tu się melduję osiemnaście razy dziennie,więc się sprężaj.
A rodzina wiadomo,że oślepła jak przytaskałaś ze sobą swoje najlepsze dzieło :).
Chyba jedyne nad którym nie utyskujes,ze krzywe,nieładne czy coś tam:))))

Kath pisze...

Ha, przecież ja zostawiłam Pszczołę Marcinowi i sama pierwsza wtarabaniłam się na salę. Nikt nic nie zauważył więc chwilę jeszcze przewracałam ten szal w rękach żeby dać im szansę, a gdzie tam. Dopytywali się gdzie Pszczoła - odparłam uprzejmie, że ze mną nie przyjechała i dalej tym szalem obracam - na nic wszystko!
Dlatego piszę że jest śnieg i można się nim zachwycać - żeby nie było, że znowu nikt nie zauważył ;)
Qrko - z okazji świąt to ja sobie zażyczyłam zagranicznej włóczki, ale takiej _z zagranicy_ - nie liczę na to, żeby poczta dała radę z taką przesyłką, a nie będę sobie szargać nerwów szukaniem na prędko. I też dziergam i też dokupuje ale mam tylko jedno dziecko i obijam się w domu - punkt dla Ciebie :(

Laura pisze...

Było krzyknąć,albo zatańczyć,albo zgubić naumyślnie,no nie wiem.Nie postarałaś się chyba jednak.
Albo za dużo wrażeń im dostarczyłaś i się zgubili ;).

Kath pisze...

Nie znasz mojej rodziny - wszyscy mówią nikt nie słucha, chaos i pandemonium, szalik chyba za mało rykliwy kolor miał ;)

Brahdelt pisze...

No tak, pamiętam, jak trzylatek w rodzinie tłukł pudelka plastikowym instrumentem po głowie, pudelek wytrzymał dwa uderzenia, potem dziabnął dzieciaka i zwiał... ^^
Z cymbałkami zagraliście odważnie! *^v^* Proponuję zestaw stoperów do uszu dla Was. ^^
O skandal z tym niezauważeniem szala! Wiadomo, z rodziną to najlepiej na zdjęciu... Założę sie, że jakby były jakieś zdjęcia z imprezy, to zaraz ciotki by powiedziały "O, jaki piękny szal miała Kasia, patrz, że ja nie zauważyłam!..." *^v^*
A prezent lepszy wyszukany niż taki na szybko, na spokojnie po świętach sobie włóczkę wybierzesz. ^^

myszoptica77 pisze...

zgroza! takiego pięknego szla nie zauważyć! nie do wybaczenia:))))i ze niby nie rykliwy...
a co do cymbałek - pogadamy po Nowym Roku!
chociaż ja też pojechałam po bandzie i kupiłam grający "garnuszek na klocuszek":))) ze względu na nazwę też, ale służy toto wbrew pozorom do dopasowywania klocków do otworów o odpowiednim kształcie. też będę kląc coś czuję...

art-glass-ak pisze...

No zgroza po prostu! Że nikt nie pochwalił Twojego szala!!! Bo, że zauważyli to jestem przekonana! A Laura ma rację - skoro zabrałaś swoje najlepsze dzieło... :) Na dodatek bardziej ruchliwe niż szal ;)
A śnieg zauważyłam od razu i mam pytanie: skąd go wzięłaś? Bo szukam czegoś takiego.

yarnFerret pisze...

Właśnie miałam się zapytać czy ci się coś z bloga sypie, a tu w połowie posta sama się zdradziłaś ;)

no a z szalem popełniłaś podstawowy błąd, bo owinęłaś nim siebie, a nie Pszczołę :D

na Darcy'ego czekam jak zwykle z niecierpliwością, bo u ciebie zawsze wszystko wychodzi cudnie ;)

cieplutko pozdrawia
Kasia

Anonimowy pisze...

Z rodziną to tak jest - zawsze człowieka nebo człowieków - zaskakują :-)
Z tą wełną to może być różnie. Z Anglii dostaję przesyłki na trzeci dzień po zapłaceniu!Ale z amazona paczka przyjdzie z prezentami dla mnie 15 stycznia....zamówiona 15 listopada..he he
Służę pomocą, bez dwóch zdań. Jak będzie trzeba, zrobię schemat...czy coś :-)
Dawaj te choinki, dzwoneczki i co tam masz jeszcze-mnie się podoba.
Pozdrawiam,fanaberia

Anonimowy pisze...

Dobrze, że napisałaś, że to snieg, bo juz myślałam, ze mi miga w oczach (od godziny latam po blogach, sklepach itp). A szal moze wszyscy zauważyli, tylko z podziwu zaniemówili.
Mój pies labrador- najwiekszy szaleniec w rodzinie ,jak tylko Basia (lat 2 i 8 mies) wkracza do akcji, chowa sie pod stołem. Wymięka przy niej...
Agnieszka (ozis70)

pantarejka pisze...

Mój Franek (14 miesięcy) dostanie podobną zabawkę - zwie się to "śpiewający warsztat z młoteczkiem". Mamy nadzieję, że mu się spodoba, bo wyrażnie widzę u niego zamiłowanie do uderzania czymkolwiek o cokolwiek :) Poza tym na strychu mamy już ogromny karton z zapasami zabawek na cały rok dla Franka i dla innych dzieciaków w rodzinie - dziadkowie trafili na promocję w Realu na zabawki - 50%. Kupili zabawek za 700 zł i cieszyli się ogromnie, że zaoszczędzili drugie 700zł! Zadziałała psychologia tłumu - wszyscy polowali na zabawki z dzikim błyskiem w oku, więc i im się udzieliło...

Co do prezentów, to zażyczyłam sobie drutki "Knit Pics" i nawet przesłałam małżonkowi stosowny odnośnik do wpisu z Twojego bloga. Niestety, dowiedziałam się, że nie kupi mi żadnych drutów, bo ma jeszcze instynkt samozachowawczy i że denerwuje go moje ciągłe dzierganie... Cóż sama sobie kupię po nowym roku. Zemściłam się i wśród prezentów ode mnie pod choinkę znajdzie książkę polecaną niedawno w Newsweeku pod wiele mówiącym tytułem: "Błądzą wszyscy (ale nie ja)".

Darcy wygląda zachęcająco. Mam nadzieję, że po założeniu nie pojawi się u Ciebie dysonans poznawczy (zjawisko szczegółowo opisane we wspomnianej książce).

Fiubzdziu pisze...

Cymbałki + małe dziecko to raczej hardcore'owy mix :P

Niestety rodzina chyba na tym polega. nauczona doświadczeniem jasno komunikuję, że to co mam na sobie sama zrobiłam i domagam się pochwał :P Na szczęście moje wyroby nosi połowa rodziny, więc sami się też chwalą jaką mają zdolną córkę/ siostrę :P

Kasiu masz jeszcze szansę dostać prezent na święta prawosławne (6-8 styczeń).

Karina pisze...

Darcy zapowiada się świetnie, już nie mogę się doczekać kolejnych zdjęć.
A co do cymbałek, pomysł fajny, ale w mojej rodzinie ten instrument kojarzy się traumatycznie nieco. Gdy byłam mniej więcej w wieku mojej Malwiniastej , "przydzwoniłam" cymbałkami mojemu tacie śpiącemu po nocnej zmianie, wycelowałam centralnie w samo czoło. Ojczulkowi ochota na sen minęła błyskawicznie w przeciwieństwie do ogromnego guza. Obawiam się że nikt nie odważy się sprawdzać, jak daleko Malwinka wdała się w mnie ze zdolnościami muzycznymi.
Pozdrawiam
Karina

antosia pisze...

W sprawie szala, to ja myślę, że kątem oka zauważyli, ale może nie potrafili stosownie zareagować, ze względu na mieszane uczucia (czasami nie specjalnie chwalebne) (sic)
W sprawie małych dzieci, mam na razie przerwę. Prezent pod choinkę od pewnego czasu sama sobie kupuję , niestety, pozdrawiam :)))

Dajda pisze...

Och, jaki piękny śnieg u Ciebie sypie! A za oknem też opad, choc bynajmniej nie zimowy - komputerowy śnieg znacznie bardziej mi się podoba.
Czekam na przymiarkę Darcy'ego. Też mi wpadł w oko swego czasu, więc jestem ciekawa Twoich komentarzy.

Laura pisze...

WYKLUŁA SIĘ!!!!
Klikałam w jajko jeszcze wczoraj wieczorem ,a dziś smoczek jest:)))
No mała rzecz,a cieszy. O ile smok może być mały.

Kath pisze...

Noo, nie wiem o której ale o 4:30 (jak Pszczoła zechciała się obudzić) już było maleństwo:)
ziew... Urośnie urośnie, tylko klikać trzeba podobno.