piątek, 12 grudnia 2008

Podwójne urodziny

Wczoraj w godzinach wieczornych (chyba) wykluł się w końcu smoczek :) Mimo moich obaw (że wyniósł się cichaczem wcześniej) jest cały i zdrowy. Pierwszą, która go dostrzegła była ciocia Qrka :) Qrko gdyby nie Ty nie wiedziałabym do dziś :) Duży cmok dla Ciebie! Dziękuję wszystkim, którzy kliknęli – niby gadżet ale strasznie byłam ciekawa co z tego wyjdzie :)

Nie do końca rozumiem co oni tam piszą o tych smokach, ale (tu uwaga głownie o Laury) nie należy rzucać mu owiec tylko zdaje się klikać dalej, żeby wyrósł na dorosłego smoka. Jeśli się nie mylę może później nawet mieć własne potomstwo (tylko skąd ja mam wiedzieć czy to chłopiec czy dziewczynka?).

Chyba udało mi się w końcu zakończyć sprawę z Ramblingiem. Napisałam “chyba” bo nie jest to dokładnie to o co mi chodziło. Ponieważ jednak nie wiem do teraz o co mi naprawdę chodziło a jestem zmęczona wieloma poprawkami – dam sobie spokój bo sweterek wygląda dobrze. Zapowiadał sie cudownie a wygląda dobrze :/

Nie marudzę, tylko piszę dokładnie to co myślę :) Zaczęło sie od tego, że po zrobieniu wszystkiego zgodnie z opisem z tyłu (przy karku) robił się lekki garb  - albo sweter wyszedł za długi w tym miejscu, albo nie dla mnie ten fason. Wspominałam niedawno, że taki wysoko zabudowany przypomina mi kombinezon płetwonurka (a może raczej lotnika? oni chyba mają takie rurki z tyłu). Akurat dziewczyna, której sweterek najbardziej mi się podobał, nie pokazała tyłu, więc nie wiadomo jak to rozwiązała. Ja postanowiłam wczoraj spruć część, żeby powiększyć dekolt – ubyło około 20 rzędów.

Później nabiedziłam się z wymyślaniem jakiejś lekkiej plisy do obróbki swetra. Nie znalazłam niczego co by mi pasowało. W końcu zrobiłam taką plisę jaka była w opisie – nadal nie to. Przypomniała mi się Maranta i jej Manon – gdzie nie możesz drutkiem zabierz się szydełkiem! Znowu na pomoc przyszły mi oczka rakowe – po obrębieniu nimi całej plisy sweter w końcu wygląda na wykończony. Jeszcze mi świta, że mogłyby nieźle wyglądać same oczka rakowe bez ściągacza przy dekolcie ale naprawdę nie mam już siły pruć tego wszystkiego kolejny raz.

Rambling wyglądał na prosty w wykonaniu. Robiło się go piorunem z wyjątkową przyjemnością. Wzór łatwy do zapamiętania, różnorodny. “Lekko, łatwo i przyjemnie” zakończyło się jednak na etapie pach. Później wzór postawił przede mną wiele nowych wyzwań, z których nie do końca dobrze się wywiązałam.

Po pierwsze rzędy skrócone – robiłam je na oczkach prawych, robiłam je na ryżu – wyglądało to dobrze. Na oczkach lewych za diabła nie umiem tego zrobić w sposób niewidoczny. W aktualnej wersji sweterka jest tych rzędów niewiele więc tego za bardzo nie widać.

Po drugie szwy – opanowałam przy tym sweterku ścieg materacowy na oczkach lewych. Niestety nie opanowałam ściegu materacowego na oczkach lewych – robionego ani pionowo ani poziomu tylko po łuku – czyli pod pachami. Zarówno na tułowiu jak i rękawach robi się wcięcia, które pozostają do zszycia (takie dziury pod pachami) mimo że od pach sweter przerabia się bezszwowo. Próbowałam do tej pory zszyć je dwa razy – i nie wygląda to tak jak powinno.

Po trzecie wykończenie – do teraz uważam, że sweter nie ma tej lekkości, na jaką zapowiadał się, kiedy pokazywałam go poprzednio na manekinie. Trudno by mi ją było zachować przy kardiganie – gdyby plisy były zbyt miękkie sweter rozchodziłby się na boki między guzikami. Przy wersji sweterkowej napewno daruję sobie ściągacz, żeby było tak lekko jak się da.

Jutro wybieram się “do miasta” w poszukiwaniu pasujących guzików dlatego dzisiaj pokażę tylko fotkę “artystyczną” czyli nie pokazującą zbyt wiele ;)

 P1230062 P1230058P1230064P1230060

Jak tak patrzę na tę fotkę, zdaje mi się, że srebrne guziczki były by ładne. Niestety kolor na zdjęciu jest kompletnie z sufitu wzięty – w rzeczywistości jest bardziej zgaszony (dokładnie taki jak na zdjęciu kłębka, które robiłam zaraz po kupieniu włóczki).

Darcy idzie do przodu. Zatrzymałam się z lewym przodem w okolicach biustu i zaczęłam tył (powinnam była zacząć od tyłu stąd ta zmiana). W tej chwili przedarłam się przez okolice peplum i wypłynęłam na spokojne aczkolwiek nieco nudne wody pleców. Znowu to miłe uczucie, że to będzie “coś”, że tym razem wyjdzie coś obłędnego. Nawet nie chcę myśleć do jakich uczuć dojdę na etapie, na jakim znajduję się aktualnie z Ramblingiem ;)

15 komentarzy:

dagny14 pisze...

Sliczny ten Rambilng;podobaja mi się te oczka rakowe.
Życzę udanego zakupu guzików.
Darcy na pewno wyjdzie pięknie!

Laura pisze...

Oczka rakowe były super pomysłem. Zszywanie-temat rzeka. Zdarzało mi się z nerwów wywlec na lewą stronę i zszywać ściegiem za igłą bo traciłam cierpliwość. Co ciekawe cierpliwości nie mam też do swetrów bezszwowych czyli na okrągło. Aż dziwne,że kocham dziergać przy takich fochach jak moje:).
Wyszedł śliczny,na guziki nie mam pomysłu,ale napewno wybierzesz super. Głowa do góry Ty nasza perfekcjonistko;))
A czemu nie można smoka owieczką?? Że niby jak jestem z Krakowa to mam mord w genach czy jak??
A marchewkę lubi?
:P

Brahdelt pisze...

Rambling śliczny i wygląda lekko, ale rpzumiem, że na żywo masz inne odczucia. Hm, poczekamy na guziczki, srebrne na stopce byłyby w sam raz.
Co to są oczka rakowe?...

Kath pisze...

Rakowe to takie oczka ścisłe (ścisłe?) wspak :) Ciekawe jak się to nazywa po angielsku, po rosyjsku raćnyj szar zdaje się (Herbatko wytrzymaj;))

Fiubzdziu pisze...

Powiem szczerze, że jak oglądałam ten sweterek na ravelry to mi się w ogóle nie podobał. I muszę się przyznać, że biję się w pierś, bo już mi się podoba! Piękny jest! I oczu nie mogę napaść.

sprezyna pisze...

A może perłowe guziki by pasowały...? Bardzo ładny Ci wyszedł i wydaje mi się, że trochę się czepiasz :))))))

Kath pisze...

Czepiam się, czepiam - po prostu myślałam, że będzie wyglądał inaczej jeszcze w momencie przymierzania bez plisy :) Próbowałam takich zwykłych guzików jakby z macicy perłowej to duży kontrast był. Wezmę jutro włóczkę do pasmanterii i zobaczymy czy mają coś pasującego :)

Kocurek pisze...

Kasiu śliczny wyszedł ten Rambling , ja jeżeli się skuszę na niego to niestety bez raglanu...jakos siebie nie lubię w raglanach:)
A Twój jest poprostu cudowny i kolorek fantastyczny , pasujący do śnieżnej , białej zimy ( czego ogromnie Ci zazdroszczę)

antosia pisze...

Kath b.ładny. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas na wykonanie, bo już wybrałam włóczkę.:))

Karina pisze...

piękny.... ciekawa jestem, jakie guziki wybierzesz? ja do swojego już mam :-)

edi-bk pisze...

Stanowczo Twoja wersja podoba mi się najbardziej a w zasadzie to tylko Twoja. Pozdrawiam cieplutko.

Anonimowy pisze...

Dotychczas nie udawało mi się zamieścić komentarza, ale chyba zmienił się mój status :-)
Sweterek jest śliczny i chyba tylko Twoje zmęczenie powoduje, że tego nie widzisz. Nic nie zmieniaj. Oczka rakowe to był doskonały pomysł.
Pozdrawiam,fanaberia

Kath pisze...

Fanaberio- włączyłam możliwośc anonimowego komentowania dawno temu, może coś szwankowało? To rzeczywiście może byc zmęczenie tematem. Rakowe bedą chyba robić za przysłowiową "wisienkę na torcie" - bardzo je lubię. Tak wogóle to po tym wszystkim co mi napisałyście zaczynam patrzeć optymistycznie. Znajdę ładne guziki, odgruzuję się nieco, zrobię na bóstwo i nie ma zmiłuj - bedzie jakoś wyglądać (tylko kto zamówi słońce na sesję? )

persjanka pisze...

przylaczam sie do wszystkich achow-ochow..pieknie ci to wyszlo ...i nie psuj radosci sobie i innym wyszukiwaniem niedoskonalosci :)wyszlo perfekcyjnie i doskonale..wyglada bardzo elegancko..a oczka rakowe tez lubie..pozdrawiam ania

Anonimowy pisze...

Piękny ten Rambling :) Ja nawet guzików bym w nim nie zmieniała :) A czy istniałaby możliwość zamieszczenia schematu wykonania tego cuda? Ewentualnie przesłania na maila: rudolfina24@gazeta.pl Byłabym bardzo, bardzo wdzięczna.

Pozdrawiam serdecznie, Rudolfina