wtorek, 10 lutego 2009

Proszę bardzo – zestawienia kolorystyczne

Pogoda oczywiście nie dopisała, ale kolory wyszły zadowalająco. Na samym spodzie spódnica, później top, na koniec wiadomo – Fuksjowe Listki. Zieleń topu (z lewej) nie jest pistacjowa, bardziej zgaszona, wpadająca w oliwkę:

P1240549 P1240554-1 

I wszystkie kolory razem:P1240557

   

I co powiecie?

Na szybko dodam jeszcze, że po kolejnym zblokowaniu wymiary są, jak dla mnie, prawidłowe. Szerokość w biuście 40 cm, długość od pachy w dół  32 cm (ale nie naciągałam plisy na dole – podoba mi sie taka zbita. długość rękawa od ramienia 44 cm. Szerokość ramion 36 cm (bez naciągania). Sweterek jest tak miękki, że pięknie otula ciało.

Tak jak pisałam wczoraj – zeszło mi 5 motków plus szósty na plisę wokół dekoltu. Przerabiałam drutami 3,5 mm, na rękawach dodałam trochę na długości (ale na oko, nie powiem dokładnie ile), natomiast na odcinku “do pach” dodałam równo 33 rzędy (jeszcze przed pierwszym guzikiem). Jeśli chodzi o pierwszy guzik – u mnie jest ciut za wysoko, ale minimalnie, więc mnie to osobiście nie przeszkadza. Teraz jedyne, czego potrzebuję do szczęścia to dobre guziki. Marzenie….

Ps. Zabalowalismy wczoraj, ogladając Match Point. Wciągnął nas niesamowicie i skłonił to wielu przemyśleń. Lubię takie filmy niewprost. Chociaż po raz kolejny irytuja mnie uproszczenia robione w recenzjach. Jeśli macie ochotę go obejrzeć błagam – nie czytajcie wcześniej żadnych recenzji i nie ogladajcie trailerów. Naprawdę warto dać się zaskoczyć.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Fuksjowe Listki – wydziergane, nie gotowe :)

Nie powinnam pokazywać tego zdjęcia, bo to jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy robótka wygląda gorzej na manekinie niż na mnie.  Powinnam napisać pozytywniej – na mnie wygląda dużo lepiej niż na manekinie ;) Nie potrafię Fuksjowych Listków pokazać ładniej – będziecie musieli poczekać na właściwą prezentację do weekendu, kiedy nabędę guziki i będę miała pod ręką fotografa. Poniżej tylko dowód na to, że właściwie wszystko gotowe, poza guzikami i schowaniem nitek:

P1240538

Na Fuksjowe Listki zeszło mi niewiele ponad 5 motków Australa. Szósty motek napoczęłam tuż przy końcu ostatniego ramienia – czyli to co z niego ubyło poszło w większości na plisę wokół dekoltu oraz szwy (w rękawach). Ale nie ekscytujcie się zbytnio wydajnością Australa – jest wydajny, ale _uwaga_ sweterek jest kusy. Rękawy 4/5, długość 5 – 6 cm za pępek. W tej chwili przynajmniej, bo dół pójdzie jeszcze do blokowania (nie wiem dlaczego, ale wczoraj, kiedy blokowałam całość na płasko, wszystkie wymiary się zgadzały, a dzisiaj po zszyciu od pachy w dół wszystko jest o kilka cm krótsze). Dodatkowo sweterek jest dosyć wąski. Nie przylega w talii, ale u góry, po zszyciu i dorobieniu plisy stwierdzam, że mógłby być trochę szerszy. Najbardziej komfortowo nosi się go bez zapinania guzików, lub z zapiętym dolnym lub środkowym guzikiem. Pewnie byłoby luźniej gdybym przerabiała drutami 4 mm. Wymiary sweterka podam wam jutro, kiedy go ponownie zblokuję. Osiągnęłam wymiary podawane w opisie (pomijając szerokości, bo te chciałam mieć mniejsze) zupełnie przypadkowo. Z moich wyliczeń wynika, że dodałam 33 rzędy na odcinku “do pachy” a mimo wszystko długość wyszła taka jak w opisie.

Początkowo “kusość” sweterka trochę mnie raziła, jest to widoczne zwłaszcza przy spodniach. Ze spódnicą jednak długość ta bardzo ładnie współgra. Mam nadzieję, że słońce jutro dopisze bo chcę się skonsultować w kwestii zestawienia kolorystycznego – wydało mi się ciekawe zestawienie tego sweterka z zieloną spódnicą, ale ciekawa jestem Waszych opinii.

Mimo prostego kroju sweterek na ciele wygląda bardzo efektownie. Kojarzy mi się w kroju z prostymi żakietami Chanel (poprawcie mnie jeśli coś pokręciłam, ale miałam w okresie studiów taki żakiecik, z okrągłym dekoltem zupełnie prosty i krótki do bioder – tak właśnie go nazywałyśmy). Pasuje zarówno do wizytowych spodni (takich jak w wizji Herbi, chociaż do nich jednak zrobiłabym ten sweterek trochę dłuższy), jak i rozkloszowanych spódnic. Może wyglądać elegancko, ale również dziewczęco. Nie będę zresztą na sucho opowiadać – postaram się jak najszybciej zdobyć guziki i zaprezentować wdzianko na sobie.

Austral – jestem tą włóczką zachwycona. Niesamowicie miękka.  Sweterek jest tak miękki i miły, jakbym nosiła mieszankę bawełny i akrylu. Świetnie prezentuje się w tym wzorze. Mam już na oku kilka wzorów w których można będzie go zastosować. Bo z pewnością coś z tej włóczki jeszcze zrobię.

A teraz wybaczcie, ale na tym zakończę, bo chwilowo więcej konkretów na temat Fuksjowych Listków nie jestem w stanie podać. Przy właściwej prezentacji postaram się podać dokładnie wymiary jakie mi wyszły. Mam nadzieję, że tym niezbyt atrakcyjnym zdjęciem nie zniechęciłam Was do Fuksjowych Listków – to naprawdę bardzo fajny sweterek :)

sobota, 7 lutego 2009

O Kidsilku i Fuksjowych Listkach

Jestem, jestem. Nie odzywałam się bo nie mam nic spektakularnego do pokazania. Ponadto wczoraj mieliśmy “zapowiedzianą” przerwę w dostawie prądu. Od 8-mej rano do 14tej.W praktyce włączyli prąd o 16:30, kiedy już zaczynałam gromadzić świece. Po włączeniu prądu sieć chodziła tak tragicznie, że nie dało rady nawet przejrzeć blogów :/

Niedźwiedź leży nie ruszony. Nie mam warunków, żeby do niego podejść. Ani nastroju zresztą. Odkąd Dagmara zdublowała mnie (czyżby już dwukrotnie?) w niedźwiedzich łapach wypisałam się z konkurencji  “szybkie dzierganie łap” i zapisałam do kategorii “dzierganie niespieszne”.

Owszem – ruszyłam kidsilka. Rany, taka włóczka jednak budzi respekt. Człowiek dwa razy się zastanowi nim w ogóle ją ruszy. Boję się, że mi się przy pruciu zniszczy, a każdy metr jest cenny.

Najpierw zrobiłam dwie próbki, na drutach 3,5 i 4 mm. Efekt prezentuję na zdjęciu poniżej.

Mnie bardziej podoba się dolna próbka. Nie wiem dlaczego, na 3,5 oczka są równiejsze niż na 4 mm. Próbki robiłam jednym ciągiem więc ręce trzęsły mi się tak samo :)

P1240372

Wiadomo jaką mamy aktualnie pogodę oraz warunki oświetleniowe, więc tańczenie z próbkami po całym domu niewiele dało:

P1240410

Chciałam pokazać różnicę między próbką niewyprasowaną a wyprasowaną, ale nic z tego nie wyszło. Prasowałam ostrożnie, na najniższej temperaturze żelazka – mam wrażenie, że po chwili włoski zaczynały nieco odstawać.

Wczoraj (podczas bardzo piątkowej w klimacie komedii romantycznej, którą przytargała do domu siostra) miałam ręce wolne (Fuksjowe Listki się suszyły) zabrałam się więc za rękaw z kidsilka (jednak na drutach 3,5 mm):

P1240478Nie jestem zadowolona z szerokości, więc chyba będę go jeszcze raz robić. W oryginale sweterek ma lekko rozszerzane rękawy. W ogóle dziergając z kidsilka mam ciągle wyrzuty sumienia, że powinnam dla niego znaleźć jakiś super ambitny, godny go projekt. Z drugiej strony kolor wyjątkowo mi pasuje do tego modelu (cały czas mówię o tym sweterku z szydełkowym wykończeniem wokół dekoltu). Z trzeciej strony może jednak zrobić go z jakiegoś Zephyra a dla kidsilka znaleźć coś super-hiper? Jak widzicie u mnie wszystko w normie, nie trzeba się niepokoić :)

Wspominałam, że fuksjowe listki wczoraj wieczorem “schły”. Chciałam wizualnie ocenić, na jakiej wysokości swetra jestem (zbliża się etap  robienia dziurek na guziki). Aktualnie mam tyle: P1240474-1

P1240435P1240439

Teraz mam zgryz, bo w opisie stoi po ilu rzędach mam pierwszą dziurkę zrobić. Ja sobie lecę zupełnie na oko, jeśli chodzi o wysokość, a do tego przody robię z tyłem więc nie mam tego komfortu, że sobie na jednej połówce gotowej zaznaczę, gdzie guziki mają być i na drugiej tam dziurki zrobię. Będę musiała jakoś to sobie wyliczyć.

Pojawiło się w ostatnim czasie kilka pytań o sklep, w którym zakupiłam Kidsilk Haze. Włóczkę zakupiłam (za radą Fanaberii) w sklepie Heirloom Knitting. Transakcja przebiegła błyskawicznie i bez zarzutu.

Jeżeli chodzi zaś o włóczki Lana Grossa – dwie  nich (Kidlana i Futura) zostały zakupione w pasmanterii w Tychach, tylko jedną zakupiłam w sklepie internetowym. Właściwie nie tyle w sklepie ile za pośrednictwem internetu, albowiem sklep Karina w którym kupowałam Merino 2000 (podawałam kiedyś linka, ale w tej chwili widzę, że jest to ślepy zaułek) chyba nigdy nie rozkręcił się porządnie. Wymieniłam z właścicielką sklepu kilka maili, otrzymałam kilka próbek i, niestety, zero informacji na temat przyszłości sklepu. Podejrzewam, że asortymentem były włóczki po likwidacji sklepu. Mimo lakonicznych odpowiedzi transakcja przebiegła również bez zarzutu i włóczkę otrzymałam błyskawicznie. Nie znam stałego miejsca gdzie można zakupić włóczki tego producenta. Nie znam pewnego miejsca, gdzie można tego typu włóczkę zakupić i być pewnym, że będą jej kolejne dostawy.

Gdyby kogoś interesowała z kolei włóczka Jaggerspun Zephyr, z której robię niedźwiedzie łapki – kupowałam ją dwukrotnie u tego samego sprzedawcy na Ebay’u – mogę go z czystym sumieniem polecić. Dwukrotnie zwracał mi nadpłatę i przesyłał włóczkę bez żadnych komplikacji. Nie ma wielkiego wyboru kolorów, ale akurat miał te których potrzebowałam. Miałam kiedyś pięknego linka do zdjęcia z paletą wszystkich kolorów Zephyra, niestety zmieniono tę fotkę. Ale tutaj są całkiem dobre zdjęcia kolorów.

Przy pamięci - jeszcze sugestia dla tych, którzy przymierzają się do zakupów drutów Knit Picks. Ja moje kupowałam w WollLust (o ile pamiętam cena była wtedy porównywalna do ceny w Get Knitted). W tej chwili ceny korzystniejsze są w Get Knitted –jednakże należy trzymać rękę na pulsie, wszystko zależy od bieżącego kursu.

wtorek, 3 lutego 2009

Kidsilk Haze

Leżę sobie właśnie spokojnie na brzuszku prując Niedźwiedzie Łapki (mimo wszystko ciągle z szacunkiem ;)) a tutaj przesyłka! Łapię zatem szybko za aparat póki jasno i robię zdjęcia mojego najbardziej luksusowego zakupu (nie licząc Zephyra któremu takie miano też się należy). Panie, Panowie oto Kidsilk Haze, w kolorze Ligueur:

P1240330-1

oraz w kolorze Trance:

P1240328

Teraz każdy z osobna na białej kartce, żeby jak najwierniej oddać kolor (Trance zwłaszcza nie lubi wychodzić na zdjęciach więc trzeba się było namęczyć):

 P1240356 P1240358

I jeszcze raz Liqueur, tym razem słońce schowało się za chmurami:

P1240362-1

Trance to takie, hum turkusowo-zielone niewiadomo co, w pewnym oświetleniu wygląda na dosyć sztuczny, w innym raczej zgaszony kolor. Wydaje mi się, że w rdzeniu przebija dosyć wyraźnie biel. W kolorze Liqueur tego nie zauważyłam.

Ręce mnie świerzbią ale muszę wytrzymać. Mam dwie robótki na tapecie w tym jedną problematyczną.

Wspominałam, że pruję Niedźwiedzia prawda? Bo nie wiem gdzie ja miałam głowę dzieląc robótkę na przód i tył. Założyłam sobie głupio że obie części motywu (pazurki i to co nad nimi) mają tyle samo oczek i podzieliłam sobie przód i tył wg linii pionowej, tak gdzie przypadają dwa lewe oczka. Tyle że motyw ma 34 oczka, z czego pazurki zajmują 14 oczek – nie miało prawa mi się to zgadzać. No to pruję sobie znowu do linii pach, leżąc na brzuszku bo od kilku dni plecy mi doskwierają dotkliwie. Pewnie miałabym już sprute i podzielone, ale rozumiecie – Kidsilk przyszedł :) Pomiziam się nim jeszcze chwilkę i wrócę do prucia (mięciutki jest niesamowicie ale jakbym się nim tak szczelnie na szyi omotała chyba by mnie drapnął).

Acha – do Kidsilka przyszedł wzór na szal. Informację o wysyłce dostałam w piątek, a dzisiaj kidsilk jest już u mnie – jak dla mnie błyskawicznie :)

poniedziałek, 2 lutego 2009

Kolejny Vip’ek :)

Obijam się moi drodzy :) Przechodzę etap zmęczenia niedźwiedziem (bo blisko końca). Idzie mi z oporami, robię po kilka rządków i mnie wzór męczy. Dawkuję go sobie zatem oszczędnie, wiedząc, że i tak najbliższe zdjęcia mogą być dopiero za tydzień :)

Tymczasem w domu wyraźna linia demarkacyjna między Zimą  a Wiosną. W dużym pokoju stoi ciągle choinka. Sosna konkretniej – taka wytrzymała, że nie zrzuciła jeszcze ani jednej igły. Żal wyrzucać drzewka w dobrej kondycji – stoi zatem z bombkami. Mama radzi, żeby zrzucić bombki i przystroić kwiatami ;)

W jadalni z kolei wiosna:

P1240294

Ha! Mam dwie lewe ręce do kwiatów (dziwię się, że nie zrzuciły się jeszcze na jakiegoś płatnego mordercę za takie traktowanie). Najlepiej rosną u mnie bambusiki. Rosną tak dobrze, że mama nawet je palcem trącała co im jest. Mają się tak świetnie dlatego, że są plastikowe. A tutaj proszę – nie padło, nawet zakwitło – a jak pachnie!

Za hiacyntami  czai się niedźwiedź:

P1240308Góra niezblokowana, czeka na litość (muszę podpruć kawałek tyłu, bo za dużo oczek nabrałam na rękawy i podciągnąć do wysokości przodu). O tym czy taka wersja zostanie zadecyduje się po zszyciu i przymierzeniu. W tej chwili trudno coś sobie wyobrazić.

Musiałam, po prostu musiałam zacząć lżejszego po tych niedźwiedzich łapach. Za sprawą najpierw Herbi, następnie Sprężyny padło na Violet (który u mnie z racji koloru będzie zwał się inaczej). Poniżej kawałek rękawa, który wydziergałam wczoraj wieczorem:

P1240313

Dlaczego rzuciłam się na ten model? Bo nagle jak piorun z jasnego nieba objawiło mi się, że w końcu trafiłam na wzór stworzony dla fukcjowego Australa, który grzeje u mnie ławę od dawna. Nie mogłam czekać, żeby się nie przekonać.  Wzór bardzo mi się podoba, włóczka jest cudowna (na zdjęciu wyszła trochę ciemnawa). Jeśli chodzi o próbkę natomiast, moje wyliczenia dawały sprzeczne wyniki. Z jednej strony próbka mi się trochę rozjeżdzała, z drugiej sweterek wychodzi w sam raz (czyli ciut mniejszy niż wynika ze schematu, ale o to chodzi, bo te niemieckie 36/38 zawsze są na mnie za obszerne).

Dziś tylko tyle, bo cenna Majodrzemka mi umyka, a tu trzeba się niedźwiedziem zająć. Do przeczytania!