sobota, 12 września 2009

To chyba jeszcze trochę potrwa

Zdaję sobie sprawę z tego, że po tak długim czasie wypadałoby się odezwać. Niestety nie bardzo wiem co napisać. Przepraszam wszystkich tych, którym odpowiadam z opóźnieniem albo (czego nie zarejestrowałam ale mogło się tak zdarzyć) nie odpisałam w ogóle. Jestem takim typem, który odcina się, kiedy mu źle. Dobre rady nic mi nie dają (nie potrafię sobie sama przemówić do rozumu), wygadanie się tylko rozgrzebuje wszystko i pogarsza sprawę. Czy coś się strasznego zdarzyło? Nie. Czy pozbierałam się po tych wszystkich zmianach? Nie. Miotam się między żalem za tym co się skończyło, a strachem przed głęboką wodą, na którą rzucono mnie po długiej przerwie. Zaczęłam przesypiać noce ale nadal mi źle. O drutach mowy nie ma, za dużo przy nich myślę.

Jeśli chodzi o rękę, podobno nic poważnego. Wg lekarza, w moim zawodzie w końcu do tego dochodzi, dostałam jakieś przeciwbólowe proszki i tabletki na uzupełnienie mazi w torebkach stawowych. Mam ograniczać wszystko co nadgarstek nadwyręża. Rzeczywiście drutowanie z umiarem ręce nie szkodzi.

A teraz wybaczcie, muszę wrócić do kątka, żeby jeszcze jakiś czas podesperować w samotności. Co nie zabije to wzmocni, niedługo im wszystkim pokażę.

Ps. Pszczoła ostatniego dnia wakacji skończyła 2 latka. Kiedyś zamieszczę foto relację.

Ps2. Jedyny promyk w tym jeziorze smutku jest taki, że wymienią mi służbową komórkę. Wybrałam taką co ma moc bajerów. A co!

niedziela, 23 sierpnia 2009

Przerwa techniczna

Na jakiś czas muszę przerwać robótkowanie. Kilka dni dziergania zrobiło swoje, nadgarstek tak dostał w kość, że mam w tej chwili problemy nawet ze stukaniem w klawiaturę. Ortopeda najbliższy wolny termin ma dopiero 15-tego września. Do tego czasu będę chyba musiała dać sobie radę z jedną ręką (tą od myszki;)) Pisać za bardzo nie dam rady, odezwę się jak ręka dojdzie do siebie. Pozdrawiam, do przeczytania!

niedziela, 16 sierpnia 2009

Daisy2

Moje psy niechętnie uczestniczą w sesjach zdjęciowych. Kropka najchętniej tuli się rankiem i wieczorem (kiedy jest już zbyt zmęczona by dokazywać):

P1280524 Nie będę pisać zbyt wiele, tak się ostatnio poukładało że nie mam chęci ani do pisania ani do dziergania ( o pozowaniu nie ma co wspominać). Pokonuję kolejne BabySteps w programie FlyLady znajdując zapomnienie w sprzątaniu. Drutowanie bowiem sprzyja rozmyślaniom. Czas biegnie szybko. Niedługo ostatni sierpnia, drugie urodziny Pszczoły i ostatnie chwile mojego pobytu w domu. Brrr. Pomyślę o tym jutro albo najlepiej postaram się nie myśleć w ogóle. Zbyt dużo czasu spędziłam w domu, boję się powrotu między ludzi.

Wygląda na to że mam skłonności do życia wg list, tabelek i linijki. Uspakajają mnie codzienne rutynowe czynności, codzienna lista rzeczy do zrobienia (zwłaszcza kiedy mogę je sobie odhaczać po kolei). Lubię znaleźć rano w skrzynce listę wytycznych na dzień bieżący. Odpadają lęki, że czegoś zapomniałam, że przepuściłam czas przez palce.

Czas wskoczyć w biurowy mundurek, odłożyć dres i spodenki. Zapomnieć o chodzeniu na bosaka. A ponieważ ja lubię wg listy poszperałam i wyszperałam coś takiego. Od dwóch dni nie mogę się zdecydować na kolor bazowy. Czarny mnie odrzuca ale jest taki bezpieczny. Szary lubię ale szare buty i torebki wcale mi się nie podobają. Że nie trzeba się trzymać kurczowo wytycznych? Ale ja tak lubię :)

Zrobiłam kilka pieczątek. Wszystkie zostały podarowane nim je zdążyłam obfotografować. Pozostały tylko testowe odbitki na przypadkowych kartkach papieru:

pieczątki 1 No i sama Daisy2. Muszę pozszywać trochę dziurki bo zrobiłam z rozpędu wersję na większe guziki. Poza tym podoba mi się tak samo jak poprzednia. Bałam się ciemnego koloru ale jest bardzo ładny (na zdjęciu wychodzi jaśniejszy):

P1280498-1

Całość zrobiona na drutach 2,5 mm. Kolor Sonaty “głównej'” oraz guziki identyczne, jak u Effci (dziękuję Effciu za guziki). Sonata wrzosowa wyszperana z zapasów.

Z kolekcji jesiennych podobają mi się wyłącznie modele z  Precious Kim Hargreaves. Konkretnie Maggie:

maggie-3Effie:

 effie-2

i Vivienne:

viv-2 

Wszystkie modele odgrzewane ale i tak mi się podobają. Podejrzewam, że lwia część sukcesu modeli to klimat zdjęć w albumach Kim :)

czwartek, 30 lipca 2009

Nareszcie :)

Nareszcie rzucili coś z podkreśloną talią! Model pochodzi/pochodził będzie stąd:

MonteraButtonJacketLg_medium WinterWhimsy_small

Coraz bardziej załamują mnie kolejne numery pisemek robótkowych. Być może modele mają ciekawe wzory ale trudno mi je docenić ma workowatych fasonach. Czasem mam wrażenie, że wracają lata 80-te. Brak tylko poduch na ramionach (a słyszałam że tego sezonu mają wrócić). Rękaw 3/4 szalenie niepraktyczny tego typu wdzianku ale wygląda uroczo :)

Z Jagodową / Śliwkową Daisy sięgnęłam półmetka i już wiem, że trzeba będzie dokupić włóczki. Nie chciałam tym razem kupować z zapasem więc mam za swoje. Ale czy kogoś męczyły dodatkowe zakupy włóczkowe? ;)

Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zestawić fioletu z zielenią ale Marcin skłaniał się ku wrzosowym dodatkom – będzie więc dokładnie tak samo jak u Effci.

Na koniec moja kolejna fiksacja, trafiłam na taką stronę (nie jest to Perfekcyjna Pani Domu ale podobno bardzo zorganizowana Pani Domu). No to sobie czytam i eksperymentuję, zobaczymy ile tym razem wysprzątam ;)

poniedziałek, 27 lipca 2009

Jagodowa Daisy

Wrzuciłam ją dzisiaj na drutki. Miałam w planach sprzątanie ale Pszczoła nieoczekiwanie zamiast snu zafundowała sobie łóżeczkową balangę (były monologi oraz śpiewy, była spontanicznie skomponowana piosenka temat bardzo aktualny – Pszczoła kontra nocnik).

Wrzuciłam zatem jagodową Sonatę (identyczna jak ta u Effci, sama nie wiem na ile moja fota oddaje kolor). Dłubałam dłubałam i kiedy już miałam wyjąć Pszczołę z łóżeczka ta nieoczekiwanie ucięła sobie drzemkę. No to focę szybko co jest i wrzucam na bloga bo zaraz obiad:

P1280069Sonata jest ciemniejsza niż sobie wyobrażałam. Nie zdecydowałam jeszcze czy zestawię ją z wrzosem (nie mam takiej pasownej spódniczki jak Effcia chociaż widziałam coś podobnego chyba w Monnari). Dłubię tę jagodową Daisy z przyjemnością bo włóczka nowa, prościutka – od razu robótka jakoś porządnie wygląda. Nie to co kardigan z Australem z odzysku. Wymięty, oczka nierówne (włóczka była prostowana ale i tak nie jest to to samo co nówka nieśmigana) no i sporo nitek wisi, bo kilka wersji Joya sprawiło że zamiast 6 ładnych motków mam chyba z 9 pomniejszych.

Kroowko – spontanicznie zazdroszczę fototapety i dziękuję za pomysł z pikowaniem. Nie pomyślałabym o tym wcale. Oczywiście pikować nie umiem ale trzymam się wersji że im mniej równe tym bardziej na hand made wygląda (a hand made w końcu droższy jest;)). Dopiero teraz odpowiadam bo mi gmail gdzieś dwa ostatnie komentarze (Twój i Myszopticy) zapodział i pokazał dopiero teraz :)

Starsza jestem od soboty ale i bogatsza. W finanse :) Wygląda na to że wystarczy i na minerały i na włóczkę jakąś wypaśną (byle nie w dużej ilości) i może na jakiś ciuch jeszcze? Musiałam być bardzo grzeczna w tym roku. Z drugiej strony lepiej mi się wydawało pieniądze jak ich nie miałam. Teraz mam węża w kieszeni i kręce nosem na wszystko. Bo jak się rozejdzie to wiadomo – nie będzie;)

Update:

Ano właśnie u Brahdelt cud rozdawajka!

rozdawajka

Najchętniej nic bym nie wspominała żeby mieć większe szanse ale mus to mus ;)