sobota, 27 września 2008

Majowy Jester Hat

Zapanowałam (chyba) nad Wisterią. Sprułam do pach, darowałam sobie dodawanie oczek pod pachami i zaczęłam intensywnie kształtować talię. Mam jedno zatrzeżenie - na górze, jeszcze na etapie zawijasków zrobił się lekki luz, wybrzuszenie. Szpieguję po Ravelry i widzę, że wybrzuszenia nie ma tylko w obcisłych wersjach :( A sweterek ma być nieco luźniejszy :( A mnie się teraz wszystko co luźniejsze od obcisłego za szerokie wydaje :(

Postanowiłam drutować dalej, aktualnie napoczęłam zawijaski dolne na tułowiu. Może napocznę jeszcze trochę rękawów, żeby zorientować się, czy wybrzuszenie od tego nie zniknie.

W międzyczasie szydełkowałam. Bez sukcesu niestety. Miała być czapka dla chrześnicy Marcina ale nie umiem się wstrzelić w rozmiar bez modelu pod ręką.

Z pierwszego modelu (przeznaczonego dla siedmiolatki) wyszło mi coś co pasuje na Pszczółkę, z drugiego wyszedł worek pasujący na moja głowę.

Skoro przy Pszczółce jesteśmy - miała zdecydowanie słabsze dni. Co za tym idzie wszyscy mieliśmy razem z nią słabsze dni:) Trzeba było jakoś odreagować:

 P1210375-1P1210378-1 P1210362-1 P1210373-1

Nie ma to jak wydziergać błazenkowy kapelutek i pośmiać się z dziecka (ale tak życzliwie ;))

Opis jest dostępny po angielsku tutaj pod nazwą Baby Jester Hat, ale czapkę robi się bardzo prosto (jest też wersja dorosła, gdyby ktoś się na przykład gniewał na męża ;)). Wydłubałam ją drutkami 3,5 z włóczki Mimoza (śladowe ilości). Skorzystałam ze zdobytej ostatnio sprawności drutowania na 5 drutkach, a następnie przeprowadziłam się na żyłkę (kiedy ilość oczek drastycznie wzrosła i zaczęły mi spadać ze wszystkich stron - próbowałam je blokować klamerkami, ale to tylko śmiesznie wyglądało ;)).

Mimoza - bo tylko taka była w sensownym różu, ale wolałabym zrobić czapkę z czegoś o fakturze Merino. Z mimozy będę musiała Pszczółce jeszcze parę rzeczy udziergać, bo na motku jest 330 metrów.

W końcu po depresyjnych dniach nadszedł słoneczny piątek. Marcin niespodziewanie wziął dzień urlopu. Było pięknie. Zaliczyłam sesję odmrożeniową paskudztwa, które mi się zrobiło jakiś czas temu (na przyszłych zdjęciach będę występować z kropą na czole w przeróżnych kolorach). Przy okazji wizyty w mieście skorzystaliśmy z placu zabaw, poprzyglądaliśmy się fontannie, pogoniliśmy gołębie na żorskim rynku (z dzieckiem wiele wypada;)), kupiłam motek włóczki (bo dla dziecka to się nie liczy). Słońce grzało w twarz, czas płynął wolno, uczucie, że nigdzie nie trzeba się spieszyć było upojne. Po południu poszliśmy pławić psy w stawie i przespacerować się po lesie. Dlaczego życie nie może wyglądać tak właśnie?

A dziś znowu słońce. Oj, żeby tylko tak dalej!

11 komentarzy:

Brahdelt pisze...

Jestem z siebie dumna - rozpoznałam Twoją robótkę na Ravelry po ... Twojej Pszczółce! *^v^*
Czapeczka słodka, a jakby tak na końce tych rogów dowiązać jeszcze dzwoneczki?... ^^

Kath pisze...

Myślałam o tym, oj myślałam :) Jak znajdę coś o odpowiednio subtelnym dźwięku - nie omieszkam :)
Poznałaś? jestem pod wrażeniem - w tym gąszczu Fos'ów ???

Fiubzdziu pisze...

czapeczka jest genialna :D też pomyślałam, że brakuje tylko dzwoneczków :P Fajnie mieć dziecko, które może być wymówką do ganiania gołębi i kupowania włóczek.

myszoptica77 pisze...

jaka słodka dzidzia - po prostu do schrupania!!!
czapka świetna

Herbatka pisze...

Jaki świetna błazeńska czapeczka :-) Wszystkie dni nie mogą tak wyglądać, bo byś ich nie doceniała ;-)

Anonimowy pisze...

Czapeczka śliczna, a Pszczółce w niej bardzo twarzowo też tak jak brahdelt pomyślałam zaraz o dzwoneczkach byłoby świetnie, nie wiem tylko jakby to się sprawowało w noszeniu bo moja Ola jak coś ją zaciekawi to zaraz ściąga i musi obejrzeć :D

czarcik pisze...

To byłam ja czarcik :) tylko się to jakoś nie wyświetliło

makneta pisze...

Jak twoja córeczka świetnie wygląda w tej zabawnej czapeczce.

persjanka pisze...

sliczna czapeczka jeszcze sliczniejsza córusia..fajnie,ze mialas mily dzien i zycze takich jak najwiecej..poozdrawiam ania

ann_margaret pisze...

Czapka niesamowita, a jakby tak te rogi na kolorowo...?

Mała ślicznie wygląda w nowej czapce:)

Agnes B. pisze...

Trzymam kciuki za Wisterie!

Czapeczka kapitalna, a Córcia ślicznie w niej wyszła na zdjęciach, taka roześmiana :)

Cieszę się, że miałaś super dzień :) Ja się zakrywam psem, gdy mam ochotę na głupoty, a że Neg chętnie ze mną głupoli to już w ogóle fajna sprawa.

I jeszcze raz dziękuję :)))