piątek, 3 października 2008

Akrylowa odrobina luksusu

Kiedyś wpadły mi w oko, później zapomniałam o nich na amen. Aż do wczoraj, kiedy zobaczyłam je w jakimś blogu.

luxuries_75

Mitenki to coś dla mnie. Zawsze mam lodowate ręce (mama mawia że jak trup). W pracy również - a trudno przecież stukać w klawiaturę w rękawiczkach.

Są słodkie, różowe, ozdobne i nie będą mi pewnie pasowały do niczego - to fakt. Ale przecież są śliczne, jeszcze takich nie robiłam i trzeba walczyć z popadaniem w schemat (co prawda ten miesiąc Brahdelt wyznaczyła do oszczędzania, ale jeśli kolejny będzie miesiącem zwalczania schematów to będę przygotowana).

Oczywiście nie mam na stanie luksusowej włóczki zalecanej w opisie. Mam za to leżakujący w trupiej postaci akryl - Florę/Florię (nigdy się nie dowiem czym się różnią prócz metki).

Marzę o zrobieniu tych mitenek z jakiejś rasowej włóczki (dostępnej w kraju ;)) Tymczasem jednak musiałam na gwałt wypróbować opis:

 P1210572  P1210577 

Tyle zrobiłam wczoraj, druga w toku. Jakość fotek jest wypadkową marnej pogody, ciężkiego aparatu i samofotografowania. Do tego zapomniałam schować jednej nitki :) Oryginalny kolor jest taki sam, jak wrzosowego swetra w warkocze w mojej galerii.

W opisie mitenki są dziergane "na płasko" i zszywane - zobaczcie jak paskudnie wygląda taki szew na tak luksusowej części garderoby.

Wziełam zatem moje pończosznicze 3,5 (dużego wyboru nie było, mam jeszcze tylko 5mm) i dłubałam całość na okrągło.

Lepsza gatunkowo włóczka (chociaż Floria jest mięciutka i miła w dotyku) dużo wniosłaby do wyglądu mitenki. Mimo to jednak cieszę się, że zabrałam się za ten projekt. Nauczyłam się pikotkowego nabierania/ zamykania oczek i wykonałam pierwszy w swojej karierze paluch (prawie cały paluch bo brakuje zamknięcia). Taką wiarę w siebie tchnął we mnie ten niepełny paluch, że nieskromnie zaczynam myśleć, że i rękawiczkę pięciopalczastą dałabym radę ;)

9 komentarzy:

Brahdelt pisze...

Mówisz - masz, niech listopad będzie Miesiącem Zwalczania Schematów, zaraz zrobię logo i pomyślę nad ideologią! *^v^*
Brawo za pierwszy w życiu palec! Oczywiście, że zrobiłabyś pięciopalczastą rękawiczkę, to tak samo jak z jednym palcem, tylko 5 razy. ^^
Mitenki słodziutkie, w sam raz dla mnie, bo ja powinnam sobie wciąż ogrzewać nadgarstki, kiedyś załatwiłam sobie zapalenie ścięgna na kusie biżuteryjnym, tak energicznie cięłam blachę, i teraz to mi się wciąż odzywa po dłuższym dzierganiu. A kolor piękny, w końcu nie zawsze wszystko musi do wszystkiego pasować!@ *^v^*

makneta pisze...

Masz rację, ze szwem wyglądają okropnie, a twoje są takie śliczne, romantyczne. Jest tylko jeden problem - znowu mam zawirowanie w kolejce robótkowej i muszę oczywiście odgapić od Ciebie mitenki - a inne projekty odłożyć na bok.
Pozdrawiam
Makneta

art-glass-ak pisze...

Śliczne. Po prostu. A gdzie ta nitka co jej nie schowałaś? Bo ja nie widzę. Może mi na wzrok padło od kompa ;) I zgadzam się z Brahdelt: nie zawsze wszystko musi do wszystkiego pasować :)W końcu nic się nie stanie złego jak będziemy mieć kilka "niepraktycznych" rzeczy.

persjanka pisze...

sliczne mitenki..takie eleganckie faktycznie...dla damy:)..a gdzie opis bo nie widze:).pozdrawiam ania

Laura pisze...

No cudo Kasiu!Rękawiczki zrobisz bez problemu,ja właśnie popełniłam sliwkowe i jestem baardzo zadowolona. Ale mitenki też muszę mieć...dziś wieczorem:)))))

Kath pisze...

No dziewczyny to spora przesada - zdjęcie jest koszmarne tak że i sama mitenka koszmarnie wygląda.
Art-glass - nieschowana nitka jest na duzym paluchu:)
Persjanka - ostatnio widziałam tę książkę tutaj: http://www.tinyurl.pl?xqWCRvq7

Laura pisze...

To ja znam jakąś inną definicję koszmaru,dla mnie są śliczne i już!

edi-bk pisze...

A jak się nabiera oczka pikotkowo??!! Bardzo eleganckie i kobiece.Pozdrawiam cieplutko.

Kath pisze...

Edi - w następnym poście opiszę jak to pikotkowe nabieranie i zamykanie zrobić :)