sobota, 11 października 2008

Szale Nepale

Zrobiłam w większości wczoraj (swój robiłam dwa razy).  Dzisiaj kończyłam jeszcze Marcinowy i robiłam sesję. Mój róż na zdjęciach jest troszkę przejaskrawiony. W rzeczywistości czasem jest mocno rykliwy, czasem ciemnieje, wpadając w ciemny amarant. Podobnie dzieje się z wszystkimi kolorami, pięknie zmieniają odcienie. Nie przechodzą w siebie gwałtownie - najpierw pojawi się plamka, późniek kropka, później jakiś pośredni kolor i dopiero kolejna barwa. Brąz tonuje intensywność różu, a zieleń to już w ogóle poezja.

P1210709  P1210692 P1210689 P1210702

Kolory Marcinowego szala Nepala są dużo lepiej odwzorowane.

Jeden marcinowy motek był bardziej równomierny kolorystycznie. W drugim większość była burobrązowa. Zaczęłam więc od tego mniej burego motka i to bure wypadło na środek szala. Zresztą można się nim owinąć tak, by dowolny kolor był ma wierzchu - wedle nastroju. Te niebieskości z zieleniami są naprawdę bajeczne:

P1210711 P1210712 P1210713  P1210719

Testowałam różne ściegi na tej włóczce. Wiadomo, że gładki zwija się masakrycznie, ale ani francuski, ani ryż, ani ściągacz ani inne plecionki nie podobały nam się tak jak gładki. W postaci nieomotanej z szalika robi się rurka.

Kiedy pokazywałam szaliki w tych kolorach znalezione na Flickr'u, byłam przekonana, że były robione właśnie gładkim - niedoczytałam, że w tytule jak wół stało - francuski. Trochę sobie pluję w brodę, z drugiej strony jednak te ruloniki w omotanej postaci mają swój urok i bardzo nam się obojgu podobają.

Jak już pisałam w komentarzach do poprzedniego wpisu - szale na 20 oczek mają szerokość 20 cm i długość 2 metry 13 cm. Na zdjęciu są omotane ze 4 razy. Marcin nie chciał frędzli, ja się waham - musiałabym podpruć szalik, żeby ich naciąć - jak myślicie, chyba byłoby szkoda?

Na każdy z szali zeszły mi dwa motki Nepalu na drutach 8mm. Kolorystyka motka, a co za tym idzie, dziergadła to czysta loteria. Poszczególne pasy tego samego koloru mogą mieć różną intensywność, w jednym motku może być więcej burego w innym więcej intensywnych kolorów. Zastanawiam się, czy mogą zdarzyć się motki, gdzie jakiegoś koloru nie ma. Poniżej zdjęcia szali złozonych na pół - z obu stron, żebyście mieli pogląd na losowy rozkład kolorów (kolory nie są tutaj dobrze odwzorowane):

P1210722 P1210732

Prawda, że jako pasy nie wyglądają już tak ciekawie?

I jeszcze zbliżenia niektórych kolorów (ciemnego amarantu i brązu nie dałam rady złapać nawet w zbliżeniu):

P1210725   P1210729

Nadal uważam, że coś większego z tej włóczki to byłaby przesada. Na szalu kolory wyglądają pięknie. Na większej powierzchni mogłyby się zlać w jedną wielką burość lub pstrokatość - oczywiście to rzecz gustu.

Włóczka w dotyku jest miękka (no nie "jak kaczuszka"), ale leciutko podgryza. Na gołej szyi dawałaby o sobie znać. Na brodzie, nosie,  policzkach i uszach nie przeszkadza:)

Na koniec całkowicie subiektywnie - szale są fantastyczne! W sam raz na rozjaśnienie nadchodzących słot. Uwielbiam je oba :) Marcinowi szal też bardzo się podoba co już jest wyjątkowe, bo on na kolory zawsze strasznie kręci nosem :)

Zrobiłabym sobie i czapkę, ale to będzie większa sprawa - nie znalazłam jeszcze fasonu w którym wyglądałabym znośnie :/

8 komentarzy:

Fiubzdziu pisze...

jakie superanckie radosne szale :D jak dla mnie bomba :D:D

Brahdelt pisze...

Szale przepiękniaste! Powiem szczerze, że rozłożone na płasko nie wyglądają tak świetnie, jak zamotane na szyi, masz rację że w postaci swetra to byłoby coś mniej interesującego - duże placki jednego koloru, nie, nie! Sama nie wiem, który ładniejszy, chyba najpierw znajdę sobie jakąś zimową kurtkę, wtedy zobaczę, do jakiego koloru będę dobierać włóczkę na szal. *^v^*
A jakby tak zwiększyć szerokość szala do 25 albo 30 oczek, wtedy pasy byłyby węższe (no, ale i szalik krótszy, a trzy motki to już spory wydatek, jak na szalik).

Kath pisze...

Brahdelt - racja, nie wyglądają tak świetnie. Inna sprawa, że kolory na tej fotce kompletnie od czapy. Co do pasków - obawiam się, że może być kłopot z zapanowaniem nad ich grubością, nawet jesli zrobisz szerszy szalik. "Ilość" poszczególnego koloru jest losowa. Niby na fotce wygląda to tak, jakby różu zieleni i niebieskiego było podobnie - ale co zrobisz ak ci wyskoczy grubaśny pas burobrązowego albo burozielonego (opisywane pół motka). Chyba bardziej regularne pasy daje Mexico albo Azteca. Ale wnioskuję tylko ze zdjęć gotowych swetrów na stronie Inter-Foxu. Nie miałam tej włóczki w łapach, co nie znaczy że nie zamierzam :)

Laura pisze...

Powiem jedno-MNIAM:)))
Jak nic spruję sweter z himalayi i przerobię na szalik,bo swetra nie polubiałam za grosz.Melanże na swetry absolutnie się nie nadają.

persjanka pisze...

piekne szale..znam ta wloczke i wiem,ze w dotyku tez sa przyjemne a kolory swietne..pozdrawiam ania

ann_margaret pisze...

Szaliki cudne! Jak pierwszy raz zobaczyłam, to pomyślałam, że specjalnie nie blokowałaś/naciągałaś żeby zostawić te ruloniki:))

Kath pisze...

Ann-Margaret - chciałam mieć szale gładkim lewym bardziej mi się te zmiany kolorów w nim podobają), a że się zwijały zrobiły się ruloniki - a że nam się spodobały to zostały. Myślisz,że blokowanie cokolwiek by tutaj dało??

Czarcie Psoty pisze...

Szaliki świetne, jestem wielbicielką oczek prawych, są dla mnie wystarczająco piękne same w sobie że wiele rzeczy robię tylko prawymi bez dodatkowych ażurów i innych wzorów, a kolorystyka zwłaszcza męskiego bardzo mi przypadła do gustu, jakoś nie kocham różu, ale w tym połączeniu też wygląda atrakcyjnie... Pozdrawiam