wtorek, 18 listopada 2008

Nie wiem w co ręce włożyć

Pazerność, nic więcej. Nie tylko włóczkowa ale i robótkowa. Taka grzeczna byłam tydzień, albo i dwa. Dziergałam sobie grzecznie szal, miałam w miarę przetrzebione zasoby szufladowe. Kapelusik siostrzenicy Marcina wydziergałam, więc byłam do tego uczynna. Było tak pięknie….

Ale się skończyło.

Pozaczynałam nowych projektów, nakupowałam włóczki (a żeby to była jedyna, jaką planowałam kupić), dostałam zlecenie na kolejny kapelusik, zerwałam definitywnie z Vistą (a tfu!).

Teraz męczę się w tym chaosie. W wolnej chwili nie wiem, którą robótkę ruszyć, nie wiem którą włóczkę najpierw zamówić, nie pamiętam co miałam poinstalowane.

No i ciągle milion wątpliwości – a może trzeba poczekać na lepszą włóczkę, może z tej nie wyjdzie tak ładnie. Ten stan plus moja natura “na gwałt mieć/zrobić wszystko już teraz” sprawiają, że czuję się, delikatnie mówiąc – lekko niespokojna.

Mam sporo zaległości w komentowaniu oraz korespondencji – wybaczcie mi, proszę. Reinstalacja systemu, to coś czego nienawidzę. Ta cała przeprowadzka, sprawdzanie milion razy, czy się niczego nie zapomniało. Później instalacja, która nigdy nie idzie gładko. Na koniec moszczenie się w czystym komputerze – milion drobiazgów do poinstalowania (jak są to się ich nie zauważa, a później pół dnia zajmuje doprowadzenie komputera do stanu w miarę przypominającego stan sprzed instalacji). Mam nadzieję, że za kilka dni uda mi się te zaległości nadrobić.

Teraz garść fotek, żeby nie było, że ja tu tylko gadam i gadam. Na pierwszy ogień idzie szal:

P1220522

Wyliczyłam sobie, że mam 60 % szala. Z obecną długością muszę się trochę nagimnastykować z przekładaniem robótki podczas dziergania. Widzę na fotce, że warkocze są lekko chwiejne, mam nadzieję, że blokowanie temu zaradzi. Bąble są już takie, jak należy, tylko muszę w nich nitki pochować.

Po jednej z długich sesji szalowych (parę godzin jednego dnia skutkuje u mnie lekkim bólem głowy) zachciało mi się odmiany. Pamietacie żakiet, o którym kiedyś marzyłam? Oryginał wykonany jest z bawełny. Szukałam odpowiedniej włóczki na sieci i niestety nie znalazłam nic, co by odpowiadało grubością zalecanej włóczce. Próbowałam dziergać w dwie nitki Alminą – ale podwójną nitkę było widać, poza tym czysta bawełna nigdy mnie nie zachwycała w dotyku. Pomyślałam, że żakiet wyglądałby ładnie w bordowo-zielonym kolorze Elian Klasik. Zagarnęłam zatem motki przeznaczone na rękawy Wisterii i zabrałam się za rękawy nowej robótki:

P1220507 P1220509

Mam w tej chwili jeden pełny rękaw i jeden bez główki. Dochodzę też do końca zapasów Klasika wiec bedę musiała poczynić pewne zamówienie w Zamotanych (tym bardziej, że kolejny kapelusik zażyczono sobie w zieleni).

Brakuje mi główki (jakże to uniwersalne stwierdzenie) albowiem wczoraj dotarło moje zamówienie ze sklepu Karina. Wcześniej wspominałam, że darmowo otrzymałam kilka próbek z tego sklepu. Spośród próbek wybrałam Merino Cool Wool Lana Grossa w dwóch kolorach i zamówiłam je w sklepie. Sklep nie działa jeszcze tak jak powinien. Da się zamówić włóczkę, ale kolorów już nie bardzo, w mailu potwierdzającym przyjęcie zamówienia brak numeru konta etc. Utrudnia to zamówienie, ale nie komplikuje mocno życia – wysłałam zaraz po dokonaniu zamówienia maila do pani Barbary i otrzymałam niezbędne dane. Zapłaciłam przelewem, przesyłka dotarła, zawartość dokładnie taka jak zamówiłam. Niestety niewiele więcej jestem w stanie napisać. Pani Barbara nie jest osoba wylewną i nie odpowiedziała mi na pytania, czy zamierza poszerzać asortyment, czy aferowane włóczki będą dostępne w innych kolorach etc. Nie odbieram braku odpowiedzi negatywnie – być może nie ma jeszcze doświadczenia, być może interes dopiero się rozkręca. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku, bo osobiście jestem zadowolona z transakcji przeprowadzonej z tym sklepem :) W każdym razie, jeśli ktoś będzie chciał coś w sklepie zamówić – radziłabym upewnić się najpierw drogą mailową co do dostępności włóczki.

A teraz fotki mojego nowego nabytku:

P1220502 P1220503

Włóczka jest mięciuteńka, niegryząca, bardzo miła w dotyku. W skręcie i sprężystości podobna do Merino Inter-Fox, nieco cieńsza, ale delikatniejsza i bardziej miękka.

Przy okazji zapytam – czy można na śląsku nabyć tę włóczkę w jakichś lokalnych pasmanteriach? Mam na myśli inne kolory i w cenie około 12 złotych za motek? Jeśli tak to za informację będę bardzo wdzięczna :)

Jasnoszara przeznaczona jest na sweterek z Gedifry, szaroniebieska (nazwijmy ją tak umownie) na Rambling Rose Cardigan. Z tym ostatnim sweterkiem miałam problem nie tylko z włóczką, ale i kolorem. Żywe kolory nie bardzo mi do niego pasowały. Szaroniebieski wydał mi się odpowiedni, z kolei nie mam pewności, czy taki zgaszony będzie pasował do mnie.

Tak czy inaczej, po owarciu paczki rzuciłam się do testowania nowej włóczki:

P1220528

Zaczęłam nawet robić rękaw (powyżej bordiury) metodą Magic-Loop, ale mam problem decyzyjny. Metoda się sprawdza, ale obawiam się, że mogę mieć później problem ze zblokowaniem rękawa (chodzi o ten wzorek powyżej bordiury):

P1220523

Ta ażurowa wstawka wymaga zblokowania, a na tak wąskim rękawie będzie to trudne.

Na tym muszę dzisiaj zakończyć, Pszczoła odmawia współpracy w kwestii majodrzemki, wypadnie mi zatem mój czas wolny :(

Ps.

Załapałam się jednak na Secret Pal-a co objawia się u mnie aktualnie lekkim stresem, czy uda mi się utrafić w gust osoby obdarowywanej :)

Ps2

Wybaczcie większą (niż zwykle) ilość literówek – nie doinstalowałam jeszcze sprawdzacza pisowni :/

17 komentarzy:

Herbatka pisze...

ten szal jest po prostu piękny, szkoda, że ja ostatnio nie mam cierpliwości, bo pewnie jej sporo trzeba przy tym. Szaro-niebieska włóczka piękna, taka stonowana, lubię :-)

Brahdelt pisze...

Współczuję zmiany systemu, przechodziłam to niedawo i wiem, jaki to może być ból, chociaż przy Linux'ie to bajka, większość potrzebnych programów jest w systemie a inne w repozytoriach! ^^ Pamiętam, jak poprzednio przed laptopem zmieniałam komputer nowy, to Robert mi po prostu zghost'ował system i wcale nie było problemu! *^v^*
Ja też chcę kupić nową włóczkę, buuuu!... Wszyscy dookoła kupują, a ja muszę poczekać do pensji, bo przy tych zasobach włóczkowych, jakie mam w domu nowe motki to byłaby przesada...
Będę upierdliwa w kwestii bąbelków przy szalu - będą dyndać czy przyszyjesz je jak w oryginale? ^^

Laura pisze...

Kath wierzę w Ciebie i Twoje ręce czyli dasz se radę:).
Szal wychodzi tak,że brakuje mi słów,a nowa włóczka w przepięknych kolorach. Z tym ,że ja jednak zostanę przy naszej "zamotanej" Uli.
I proszę o mniejsze przerwy w pisaniu nowych postów.

Agnes B. pisze...

Kobieto! Jak Ty to robisz, że nawet jak wrzucasz zdjęcie niezszytego rękawa to ja wzdycham? No jak?! :D

Energetyczny szal mniamniuśny :) A bąbelki intrygujące :D

opakowana pisze...

Ja za Laura tez prosze o to samo. Kolorki powalaja na kolanka, jak bym byla pod reka to bym Ci sila wyrwala...a moze zamienila sie na jakas inna wloczke na jakie druty ona?
Szal mnie powalil, z tymi pomponami, jak na niego patrze to wrecz mi cieplo!!
U mnie ostatnie zaczynanie ilus tam robotek naraz zaowocowalo dosc ciekawie - sprulam, co zaczelam i...sprzedalam wloczki!
Ten wzor z ciezkim elementem do zblokowania jest piekny. Nie boj sie bawelny, sa siermiezne i bardziej lub mniej podrasowane.
W piatek jade na duzy...DUZY kiermasz robotkowy, forse na to odkladam juz od 3 miesiecy!!! rece az mi same leca do Darcy'ego...a co do literowek to mnie , zdaje sie, i tak i tak nikt nie przebije. w ilosci i....eeeee.... jakosci ;))

Kocurek pisze...

Kath szal....brak słów na pochwały. Wygląda przepięknie.
Co do zaczętych robótek i kupowania włóczki..nie martw się , pomyśl ,że inni mają to samo.
Ja pruję , robie i znowu pruję i z tego wszystkiego mało co mam zrobione:), ale nie martwię się bo wiem ,że skończę to co zaplanowałam.
A marginesie...dostałam drutki Knit Picks i są rewelacyjne. Ale o tym w moim blogu wkrótce:)
Pozdrawiam ciepło

Lucyna pisze...

Szal jest super- aż zielenieję z zazdrości, ale jakoś nie miałabym odwagi porwać się na te bąbelki. A bez nich to już nie to samo.
Co do zaczętych robótek, to witaj w klubie- ja mam aktualnie zaczęte trzy...
Nowe włóczki śliczne, w kolorkach jakie bardzo lubię. Pozdrawiam. Lucyna

antosia pisze...

świetnie dobierasz modele dla siebie. W Darcy'm będzie ci świetnie i z pewnością Rambling w twoim wydaniu będzie super. A robisz to wszystko w expressssowym tempie:)))

sprezyna pisze...

Kath robisz tyle fantastycznych rzeczy na raz, że zaczęłam Cię podejrzewać, że nauczyłaś Marcina "drutkowania" ;)
Bardzo ładne kolorki włóczek sobie zamówiłaś, a co do osławionych kulek w szalu, to znalazłam pewien projekt-obiecuję, że niedługo u siebie zamieszczę...Trzymam kciuki za wszystkie rozpoczęte prace. Pozdrawiam

persjanka pisze...

ten szal cudny...piekny i wogole co tam jeszcze mozna dobrego o nim powieziec to mowie wszystko:)..pozdrawiam ania

Laura pisze...

Ej.jestem tu...
znowu...
i nic...
no nie wytrzymam :/

dagny14 pisze...

Fantastycznie szal wygląda;blokowanie na pewno go ułozy jak trzeba.
Jutro będę w mojej pasmanterii ,to sprawdzę ofertę Lana Grossy.

Fiubzdziu pisze...

powiem szczerze, że nie widzę żadnych odchyleń od normy w szalu. Ale skoro się upierasz, to blokowanie powinno mu trochę ulżyć.

przeinstalowanie=horror! najgorsze są pierwsze dni, tak jak wspomniałaś, kiedy komputerek jest goły i wesoły i trzema milion pierdółek poinstalować, żeby można się nim było posługiwać po ludzku.

Anonimowy pisze...

Co do przekładania przy robieniu szala - ja w trakcie roboty podwijam koniec i spinam jedną dużą agrafką albo kilkoma małymi - przez skrócenie szala łatwiej obracać robótkę. A szalik jest przepiękny!

Dorota pisze...

Ja dla odmiany stawiam wygodny fotel, z wąskiej strony ławy, szal układam na ławie (zobaczysz horror, jak będziesz miała 90%...) i przekładam po każdym rządku w odwrotnej kolejności. W ten sposób ta część na ławie zawsze sobie leży równiutko. Kiedyś spinałam, ale lipa wychodziła, bo się naciągało (niegramotna chyba jestem...). Najgorzej jest z białymi, bo dochodzą dodatkowo ręczniki, prześcieradła (do przykrywania, co by się nie ukurzyło... za bardzo...), okropność ;-)

Szal śliczny :-) Ci wyszedł. Aż cała jestem szczęśliwa, że to się da tak pięknie zrobić z tych moich wypocin, bo najbardziej się bałam, że ten schemat to jest w ogóle do bani i nie do odtworzenia...

Anonimowy pisze...

Sposób z ławą jest bardzo dobry, gdy robi się w domu - i od razu widać całą robótkę, co przy tak ładnym wzorze podnosi nastrój. Ja oswajam środki komunikacji miejskiej robiąc na drutach, a tam nie ma mowy o wyciągnięciu całości, więc spinam i obracam - nie zauważyłam różnicy w naciągnięciu włóczki, zresztą przy szaliku to chyba nie stanowi problemu. Aaa, i skorzystam ze sposobności, Dorotko, żeby ci powiedzieć, że Twoje robótkowanie bardzo mi się podoba. Pozdrawiam wszystkie dziergaczki:-)

qrka pisze...

kasiu te bąble spędzają mi sen z oczu, mogłabyś mi podpowiedzieć jak je zrobić? annaqrek@o2.pl