Nie doczekałam raportu odnośnie rękawów Kimono Styled Sweater, ręce mnie świerzbiły - rozpoczęłam wersję o około 4 cm węższą. W efekcie, po przeczytaniu Brahdeltowego wpisu doznałam uczucia nagłego uderzenia gorąca - bo rękaw był już niemal na ukończeniu. Nie zszyłam co prawda jeszcze ramion korpusu, ale metodą upychania krawędzi robótki pod ramiączkami i tym podobnym technikom przymierzyłam rękaw i odetchnęłam z ulgą - zmieszczę się :)
Tak więc na chwilę obecną mam korpus i jeden za długi rękaw (rozpędziłam się - słonko grzało, nie chciało mi się wstawać z leżaka i zerknąć do opisu). Do tego mam jeden motek (50 gram) Merino.
Na starcie miałam 800 gram - coś tam czułam, że może braknąć, ale nie że aż tyle. Liczę na to, że przesyłka z InterFoxu przyjdzie nim wykorzystam ostatni motek (podobno dzisiaj wysłali).
Zajrzałam w sobotę do pasmanterii. W poszukiwaniu rajstop (ha!). Włóczki nie kupiłam (ha!) za to zapuściłam żurawia za ladę (przemiła ekspedientka zawsze coś dłubie na drutach) i strasznie mi się spodobało to co dziergała - okazało się, że jest to model ze starej Sabriny (nr 7 z 2004 roku). W rosyjskiej wersji model nazwano przesłodko: latająca mysz.
Siostra zapewnia mnie, że takie rękawy kimono też są modne tego sezonu. Mam nadzieję - bo w przeciwnym razie znaczyłoby to, że jestem bardziej passé niż sądziłam do tej pory. Kolor sweterka uznaję za znak - ta czerwień faktycznie chodzi za mną ostatnio straszliwie.
Ale ten model zrobiłabym chyba z bawełnianej Loreny - ta włóczka ma u mnie strasznego pecha. Uwielbiam jej kolor, uwielbiam jej miękkość, ale do tej pory ile razy podchodziłam z nią do jakiegoś wzoru - nie wyglądało to tak, jak powinno.
Miałam już milion pomysłów co do niej, zastanawiałam się nawet, czy nie zrobić z niej letniej wersji Kimono Styled Sweater . Latająca mysz może byłaby tutaj lekarstwem na moje rozterki :)
Wracając do czerwieni - wypusciłam się wczoraj z siostrą na miasto.
Zajrzałyśmy do pasmanterii - siostra szukała rajstop. Kupiłam włóczkę.
Była na wystawie i kusiła straszliwie.
Ta Sonata na wystawie wyglądała trochę bardziej na bordo, w słońcu trąci trochę maliną - ale to moje, zdecydowanie subiektywne" odczucia. Kupowałam ją z zamiarem wydziergania wdzianka z Interweave Knits Spring 2008:
Czy zakupiona Sonata rzeczywiście zostanie zużyta w procesie dziergania tego sweterka? Czy natłok nowych pomysłów, czasopism i potrzeba letnich ażurowych topików wytrącą mnie z tego zamiaru? Tego dowiemy się w kolejnych odcinkach telenoweli.
